Lukasz napisał(a):

|
Więc napisze prościej prośbę: jak sam stosujesz skróty, pozwól na to innym. Jak już kogoś poprawiasz, sam wykaż w wypowiedzi że masz na to 'papiery'.
|
Jest różnica między skrótem myślowym, a totalną ignorancją/głupotą (patrz nasz nowy troll - siemstein).
Wyliczanie ile to klub "stracił" na bojkocie wynika z przekonania, że kibice to chłopi pańszczyźniani i że klubowi się ich pieniądze należą. Mentalność rodem z PRL-u, która przez te wszystkie lata de facto blokowała jakikolwiek normalny rozwój klubu. Kibice to bydło, które można przepychać przez kilka bramek, które będzie czekało w gigantycznych kolejkach i które zeżre to co mu damy. Elektroniczna sprzedaż biletów? Catering? Marketing? Po co? Pieniądze nam się należą.
I nawet to jakoś działało, do czasu aż pojawił się debil który postanowił dodatkowo jeszcze publicznie sporej części owych kibiców napluć w twarz. Szok i niedowierzanie - przestali chodzić na stadion. To w połączeniu z odcięciem pieniędzy z T-F spowodowało przebudzenie. Ale doskonale pamiętam jak udowadniałeś, że klub sobie bez kiboli poradzi.
Wybacz, taktyka polegająca na rozmywaniu tematu i czepianiu się semantyki w niczym Ci nie pomoże.
siemstein - szkoda na Ciebie czasu.
Yossarian napisał(a):

|
Rozumiem ,ze kolega tak jak mozgi z SKWK jest specjalista od negocjacji ukladowych i splat zobowiazan krotko i dlugoterminowych i jak oni uwaza ,ze dobrym pomyslem w obecnej sytuacji klubu jest wysylanie sygnalu do wierzycieli,ze jedyna kasa na jaka moga liczyc to pisane palcem na wodzie wplywy zbiletow.
|
Zwłaszcza, jeżeli sam prezes Miętta - Mikołajewicz powiedział mniej więcej to samo w oficjalnej wypowiedzi dla mediów? Niektórzy z Was mają już tak nawalone pod kopułą, że gdyby SKWK powiedziało, że ziemia jest okrągła i krąży wokół słońca to zaraz zaczęlibyście analizować średniowieczne skrypty i udowadniać, że jednak nie. Kto tu jest oszołomem?
A wpływy z biletów nie są "pisane palcem", tylko mają znaną od lat dynamikę. Przy założeniu - oczywiście - jakichś warunków brzegowych. Przykładowo - prezes nie jest debilem. Wydawałoby się, warunek prosty do spełnienia...
Zadaniem klubu jest frekwencję zwiększyć, ale to nie zrobi się samo. SKWK może apelami i oddolną akcją zwiększyć frekwencję na meczach z mało atrakcyjnymi rywalami do poziomu tych bardziej atrakcyjnych - to już jest konkretny zysk dla klubu. Pozyskanie nowych kibiców - to już zadanie dla naszego marketingu. Nie spodziewam się zbyt wiele w tym zakresie, jeżeli mam być szczery.
Czy SKWK zaburza strategię marketingową klubu?
JAKĄ strategię? Mamy jakąś strategię? Jest jakiś jednolity, spójny przekaz?