Karherop napisał(a):

|
I nie, nie jestem czarnowidzem. Nie chciałbym być natomiast w skórze obecnie zarządzających klubem osób (oraz przyszłych), bo czeka ich ciężka czarna robota. Trudno być nawet optymistą, że bez sypnięcia z kasy od TF cokolwiek uda się zrobić.
|
Owszem, kasa by miekko wyldować jest niezbędna.
Natomiast nie za bardzo wiem dlaczego mówisz że bedzie to jakaś tytaniczna praca. Robota jak robota, tyle zrobisz na ile Cię stać. W zasadzie przyjemna bo być prezesem Wisły to mocny punkt w CV. W zasadize teoretycznie chciałbym (pomijajac kwalifikacje). Ale... nie mam mentalności do takiej roboty.
Historycznie patrząc, robota u podstaw rozsypywała się poprzez wymagania stawiane przez właściciela lub konflikty z kibicami. Naszym wiekszym problemwm wydaje się być to że kazdy ciągnie w swoją stronę i nie zamierza odpuścić a wewnętrzne konflikty wygrywa się siłą lub przy wódeczce z właścicielem. Włascicielem który niby kontroluje spółkę przez RN ale w rzeczywistości kontroli nie ma. Doskonalym przykładem, poza długami, jest Czerwiński. Przyszedł rozwiązać problem, kilka razy spotkał się z SKWK, zdążył zmienić zdanie o 180 stopni i wrócił do 'nadzorowania'. W międzyczasie podpisał dokument którego na dzień następny się wyparł. I tak wygląda nadzór ze strony Cupiała.
Więc reasumując, ktokolwiek przyjdzie bedzie miał ciężko ale nie dlatego że nie ma kasy. Głownie dlatego że wejdzie w pewien układ ludzi którzy mają swoje wpływy i bez problemu moga doprowadzić do sytuacji w której zostanie zwolniony. Obraz trudności w tle dopełnia fakt że w razie problemów RN oddeleguje Czerwińskiego który problem rozwiąże niczym Machiavelli - stając za silniejszym. Do tego wisienką na torcie jest wsparcie ze strony właściela - głownie, czy nawet jedynie, finansowe.