Wyświetl pojedynczy post
Ajronek
Senior Member
 
Od: 11.2002
Skąd: że znowu

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#5802
Stary 25.06.2014, 08:57
Kocur napisał(a):Wyświetl post
W dupie byłeś gówno widziałeś.

Przykład zza miedzy - Hutnik? Ludzie pokroju łysego rozpieprzyli klub - kibice zaczęli od początku.

Więcej - klub bez kibiców nie istnieje.

Przykład zza miedzy - Grodzisk.
Ani Hutnik ani tym bardziej Grodzisk to nie były kluby z taką historią i tradycją i bazą różnej maści kibiców. Obie strony konfliktu wydają się być wciąż przekonane o swojej 100% racji i to jest główny problem. Nie jest tak, że Wisła nie potrzebuje kibiców ale też nie jest tak, że Wisła bez SKWK i bojkotujacej grupy spoza SKWK tych kibiców nie ma. Prawda jak zwykle leży gdzieś po środku, tylko rozgrzane głowy z jednej i drugiej strony o tym zapominają.

Tezy o tym, że SKWK się zmieni, tylko trzeba wyprosić Bednarza podnoszone tu przez jakąś część forumowiczów też można wsadzić między bajki - i nie jest tu argumentem czas sprzed bojkotu kiedy wszystko było cacy bo kilka akcji późniejszych niestety całkowicie burzy obraz SKWK i pozostałych grup na C. Pomimo świetnych akcji z krwiodawstwem, dzieciakami, domami dziecka, szkołami sami sobie zepsuli opinię. A niedostrzeganie tego, że akcje z racami (Ruch), wulgaryzmami, bandyterką, porachunkami - nawet jeśli mocno podkolorwanymi przez mainstreamowe media działają negatywnie na frekwencję od lat.

Akcje w stylu nie wpuszczania dziennikarzy na mecz juniorów organizowanych przez TS (a w praktyce w dużej mierze przez osoby związane z SKWK) tylko potwierdzają fakt, że mają marne pojęcie o marketingu. Z mediami nikt jeszcze wojny nie wygrał.

SKWK musi zrozumieć, że jakkolwiek jest ważnym członkiem wiślackiej widowni to nie jest jedynym, a tak siebie przedstawia i często uzurpuje sobie prawo do wypowiadania się za wszystkich kibiców. Nigdzie na świecie nie ma tak, że ultrasi stanowią większość i choć czasem mają dużo do powiedzenia to jednak kluby zarabiają więcej na pozostałych, mniej zaangażowanych grupach kibiców.

Rozumiem, że na górze wiślackiej ktoś podjął trudną decyzję, która ma w perspektywie czasu doprowadzić do zmiany profilu kibiców na stadionie na korzyść "pikników". I jeśli to była przemyślana decyzja, taka, która wynika z kalkulacji a nie podyktowana emocjami, to obawiam się, że protest nic nie da poza chwilowymi stratami finansowymi. Bo taka akcja (jeśli rzeczywiście świadoma, w co trochę wątpię) musi potrwać. Żeby do świadomości zwykłych ludzi dotarł przekaz, że na meczach Wisły nie dość, że jest bezpiecznie (bo jest już od dawna) to jeszcze jest w miarę kulturalnie i nie wychodzi się ze stadionu zniesmaczonym (co zdarzyło mi się nie raz i nie dwa przez te 20 lat) to musi sporo wody w nomen omen Wiśle upłynąć. Podobna akcja miała miejsce niedawno w Barcelonie, gdzie mieli już dość dilerów, bandytów i kar związanych z Boixos Nois, którzy podobnie jak SKWK mieli sporo przywilejów (zniżki na bilety i karnety, pomieszczenia w budynkach klubowych etc.) W końcu ktoś z góry stwierdził, że dość i też w atmosferze konfliktu podobnie jak na Wiśle sprawę rozwiązał. Oczywiście tam na ich miejsce już czekało co najmniej kilka razy tyle innych kibiców, ale nie od razu Kraków zbudowano.

Niezależnie od działania Wiślackiego marketingu (który działał fatalnie - wiem co mówię, bo próbowałem z nimi współpracować jako dyrektor marketingu kilku stacji narciarskich i kompletnie nic z tego nie wyszło) musimy sobie zdać sprawę, że konflikty międzyklubowe (Wisła-Cracovia np.) w takiej skali w jakiej są teraz bardzo negatywnie działają na potencjalnych sponsorów - zwłaszcza w przypadku firm z sektora klienta indywidualnego. Już na Śląsku pojawił się pomysł, żeby kluby razem starały się o sponsora ponieważ wtedy odpadłby argument konfliktu interesów (np. bojkotu produktów jednej firmy przez kibiców klubu przeciwnego). SKWK albo nie zdaje sobie sprawy albo ma po prostu w tym własny interes rozbieżny z interesem klubu, że działania grup nazwijmy to kibolskich (choć nie chcę wrzucać wszystkich do jednego worka) tak na prawdę szkodzą klubowi (zmniejszona frekwencja pikników, kłopoty ze znalezieniem sponsorów, ogólna atmosfera wokół piłki i klubu). I akcje jak ta z meczu z Ruchem tylko dolewają oliwy do ognia. I tutaj nie wierzę, żeby SKWK kiedykolwiek szło we wspólnym froncie z klubem i stąd jeśli już miałbym się opowiedzieć po którejś ze stron to będzie to klub (a nie Bednarz jako taki).

Żeby była jasność - działania Bednarza i Cupiała też mi się nie podobają. Generalnie oddawanie marketingu (także organizacji meczów wyjazdowych i sprzedaży na nie biletów) w obce ręce jest wyrazem bezsilności, braku pomysłu i kreatywności. Bajki o naprawianiu sytuacji poprzednikach, niepozyskanie sponsora tytularnego, oddawanie piłkarzy za bezcen, teksty o tym, że każdego i za każdą cenę sprzedamy bo jest kiepsko - to wszystko jest winą Bednarza. Tak jak i na pewno ponosi częściową winę za konflikt z częścią kibiców. Ale zwalanie całkowitej winy za wszystkie plagi na jednego człowieka jest oznaka niedojrzałości i emocjonalnego podejścia do sprawy - w takim przypadku nie ma mowy o kompromisie i to też jest po części wina SKWK.

Ps. często w argumentach przytaczanych przez zwolenników SKWK odnajduję zarzut oddania wiślackiego marketingu czy sprzedaży biletów w obce ręce (UFA) co fachowo nazywa się po prostu outsourcingiem. Nie mnie oceniać czy umowa podpisana przez Wisłę jest dla niej korzystna bo jej nie znam, ale kłuje mnie w oczy fakt, że jeśli klub oddał w ręce SKWK dystrybucję biletów na mecze wyjazdowe to jest cacy, ale jeśli oddał podobna działkę komuś innemu to już jest be. Moralność Kalego.


W społeczeństwie owiec wolę być... barankiem :sex:
Odpowiedz cytując