emj10 napisał(a):

FraMat łatwo mniej więcej policzyć ile pieniędzy trafiało do OFE. Co roku był to rząd ok. 20 mld zł co dawało przez te 15 lat wspomniane 300 mld zł, o których wspominała prof. Oręziak.
Składowe deficytu są różne, ale głównie wynikało to ze wzrostu wypłacanych świadczeń
|
Otoż to.
Skoro od kilku lat kiedy deficyt wynosił 60 mld a składka na OFE 15-20 mld to znaczy, że zamach na tę składkę był działaniem po najmniejszej linii oporu, a i tak nie likwiduje deficytu.
Co więcej, jesli chodzi o 2013 roku to z twojej tabelki wynika, że wartość emerytur (i innych zusowskich popierdółek) wynosi prawie 183 mld, wartośc składek do FUS 125 mld a dotacja z budżetu 37 mld, natomiast równowartość składek wpłacanych na OFE to już tylko 11 mld.
W prawie 60 mld deficytu składka na OFE więc to zaledwie 11 mld czyli 18%
Jest więc jasne, że nawet kradzież składki na OFE nie jest w stanie uratować FUSu.
A co jest w stanie?
Chyba tylko ucieczka do przodu czyli zwiększenie wartości bieżących składek.
(Oczywiście, można też uśmiercić wszystkich emerytów, albo przynajmniej połowę z nich, ale na to rozwiązanie nikt się chyba nie zgodzi?

)
Tak więc trzeba zrobić tak żeby zamiast tych 131 mld (na 2014 rok) , składki wyniosły wymagane co najmniej 190 mld.
Czyli chodzi o doprowadzenie do ich 50% wzrostu.
Nie jestem ekonomistą więc nie wiem jak to można zrobić.
Na pewno nie przez podwyższenie składki. Prawda?
Jak napisał sambo:
Cytat:
System następstwa pokoleń ma szanse powodzenia przy dwóch okolicznościach:
wzrastającej lub utrzymującej sie na tym samym poziomie populacji ludzi pracy w stosunku do emerytów - przy założeniu, że populacja ta wyżywi emerytów
i wzrastającym lub kompensującym inflację wzroście dochodu populacji.
|
Czy można więc to zrobić przez otwarcie gospodarki na kontrolowaną inflację, tak, aby znacząco wzrosło średnie wynagrodzenie, przez co i skladka na FUS wzrośnie?
Spowodowałoby to spadek realnej wartości świadczeń, ale w kasie zaczęłoby się wszystko zgadzać?
