Dla rozluźnienia atmosfery dotyczącej wybitnego programu Pospieszalskiego coś na serio.
Rozumiem, że wypowiedź Tuska o tym, że Polska z całą pewnością będzie w grupie 20 najbogatszych państw świata w 2022 roku potraktowano po łebkach, ale takiej wierutnej bzdury dawno nie słyszałem i nie można pozostawić tego bez komentarza. Powiem więcej, że Tusk tą wypowiedzą przebił 3 mln mieszkań Kaczyńskiego, które również były nierealne, ale możliwe do wyobrażenia. Natomiast Polska w gronie 20 najbogatszych krajów świata za 9 lat to kompletne sci-fiction.
Dlaczego tak?
Rozumiem, że Tuskowi chodziło nie tylko o zaakcentowanie tego, że Polska może spełniać przesłanki do wejścia do G20, gdzie część krajów wcale nie należy do grona 20 najbogatszych krajów świata, ale o realne stanie się jedną z 20 najbogatszych gospodarek świata, gdzie ludziom żyje się dostanie, a państwo należy do absolutnej czołówki światowej.
Spójrzmy zatem na miejsca Polski w różnych rankingach "bogactwa" w 2012 roku.
1. HDI - 39 miejsce
2. PKB nominalny (MFW) - 24 miejsce
3. PKB siła nabywcza (MFW) - 21 miejsce
4. PKB per capita (MFW) - 48 miejsce
Czy w którymś z rankingów mamy szanse awansować na miejsce 20?
1. HDI - wskaźnik 0,821
Na miejscu 20 znajduje się... Francja ze wskaźnikiem 0,893. Z roku na rok musielibyśmy poprawiać się o minimum 2 pozycje, gdy w ostatnich 2 latach poprawiliśmy się właśnie o 2 pozycje z 41 na 39 miejsce.
Szanse jakieś tam są, ale umówmy się mikroskopijne.
2. PKB nominalny (MFW) - 24 miejsce
Miejsca, które nas interesują to pozycje 20-26.
20
Switzerland 631,183
21
Iran 551,588
22
Sweden 523,804
23
Norway 499,667
24
Poland 489,852
25
Belgium 483,402
26
Argentina 477,028
Aby dorównać w w 2022 roku wynikowi Szwajcarii z 2012 musielibyśmy mieć skumulowany wzrost PKB rzędu 28,8% przez 10 lat. Z tyłu głowy mam to jak Tusk chwalił się, że PKB skumulowane z ostatnich 5 lat to 19,8% Jeśli pobawimy się w arytmetykę to wychodzi, że jest to zadanie wykonalne pod warunkiem, że Szwajcaria będzie przez najbliższą dekadę cały czas koło zera, bo 1% wzrostu rocznie może oznaczać, że dystans zwiększy się do konieczności osiągnięcia ponad 40% skumulowanego wzrostu.
Szanse są całkiem spore, ale pod warunkiem, że konkurenci będą rozwijać się od nas wolniej, a Szwajcaria przez całą dekadę będzie w stagnacji. Według mnie awansujemy, ale raczej na 21-22 miejsce.
3. PKB siła nabywcza (MFW) - 21 miejsce
19
Saudi Arabia 927
20
Taiwan 902
21
Poland 802
22
Argentina 747
Szanse są naprawdę duże, wyniki z 2013 nie są dla nas niby korzystne (Argentyna się zbliża, a kraje azjatyckie odskakują bardziej), ale jestem sobie w stanie wyobrazić, że dogonimy Tajwan i utrzymamy przewagę nad Argentyną za dekadę.
4. PKB per capita (MFW) - 48 miejsce
Właśnie w związku z tym rankingiem mam do Tuska największe pretensje. Aby wskoczyć na 20 miejsce musimy praktycznie podwoić nasz wskaźnik PKB perc capita (z 20000$ do 37000$) przy założeniu, że inne kraje stoją w miejscu. Zadanie nie tyle karkołomne co nie do wykonania w tak krótkim czasie. Szanse mniej niż zero.
Podsumowanie:
Z populizmu Tuska morał taki, że lepiej coś trzy razy sprawdzić niż klapać ozorem bez zastanowienia. Do G20 możemy dostać się nawet nie będąc realnie w 20 najbogatszych krajów świata, więc to nie powinno być w żaden sposób celem, a jedynie środkiem do celu. Zamiast skupiać się na przedwyborczych obiecankach trzeba zakasać rękawy i brać się do roboty, bo bez tego trzeba będzie się oglądać raczej do tyłu, a nie do przodu patrząc na to jak szybko zaczynają wychodzić z kryzysu, bądź recesji inne państwa na świecie.