milosz napisał(a):

|
[COLOR=#222222]Jasne ale dla ciebie szrot to nie jest np. Dawidowski, pewnie dlatego ze to nie jest transfer Stana, Kapki np. bramkarz Jovanić też jest ok (...)
|
Oj gościu, gościu... Równie dobrze mogę napisać że lubisz chłopców, miałeś dziadka w wermachcie czy jeszcze coś innego z sufitu... Pisałem o Stanie i jego beznadziejnej polityce a ty mi wyjeżdżasz z czymś zupełnie innym i wciskasz jako moje zdanie. Rozumiem, jesteś wielkim fanem holenderskiego magika i w jego obronie jesteś w stanie napisać wszystko, ale przyhamuj troszkę. Bo głowa pęka od twoich dyrdymałów.
"Plan był Cupiała , tak ciężko to zrozumieć.., więc do niego miej pretensje.."
Cupiał to może i dał zielone światło na transfery, ale nie wmówisz ani mnie, ani nikomu innemu że to Cupiał osobiście obserwował, selekcjonował i zatwierdzał piłkarzy do kupienia. Od tego zatrudnił Valcxa i to on w 100% odpowiada za ruchy transferowe.
"Człowieku zrozum sprzedawano za miliony , a kupowano za setki tysięcy.. "
Wyprzedał ostatnich graczy na których dało się zarobić (nie ściągniętych przez siebie) i ściągnął w ich miejsce bardzo drogich graczy za których nijak zarobić się nie da. Gdzie tu zasługi? Taki jest dobry bo sprzedał Brożka a w jego miejsce wcisnął nam Genkova zarabiającego 400tys ojro rocznie? Czy tu jesteś poważny? Jeszcze raz zapytam - gdzie są pieniądze za transfery Lameya, Jaliensa, Genkova, Ilieva, Pareiki, Branko czy Boukhariego? Nigdzie, bo polityka Stana była skrajnie nieodpowiedzialna, bez żadnego patrzenia w przyszłość.
Tylko Meliksona i Pareikę można uznać za dobre transfery, reszta to siermięga i drewno opłacane gigantycznymi wieloletnimi kontraktami. Choćbyś nie wiem jak się produkował to nie uznam Genkova za dobrego napastnika a już na pewno nie wartego swojego gigantycznego kontraktu. I nie pisz głupot "że przyszli za darmo więc kij z nimi" bo kontrakty obciążające budżet klubu były na tyle potężne że do dziś nie możemy się wygrzebać z problemów fifansowych. I nie uznaję też argumentu o mistrzostwie, bo przed nim to mistrzostwo zdobyło z Wisłą zdobyło wielu innych, po nim natomiast należy się modlić żeby ktokolwiek kiedykolwiek to uczynił. Zostawił po sobie zgliszcza, drużynę emerytów na wysokich kontraktach, bez możliwości zarobienia na kimkolwiek (z wyjątkiem Meliksona).
Cupiał dał zielone światło, ale z pewnością nie na wypie**olenie w kosmos gigantycznej kasy. Raczej wierzył że magik z PSV zainwestuje te pieniądze lepiej niż inni przed nim, w sposób który w przyszłości da odpowiednie zwroty. Stało się diametralnie inaczej i dzięki Valckxowi dzisiaj liżemy stopy Smudzie że z kupy g**wna które zastał był w stanie zrobić zespół na 3. miejsce w tabeli.
sevenheaven napisał(a):

|
Valcx miał inne transfery na oku, chciał iśc w jakośc, a nie ilość
|
Chcieć może i sobie chciał. Łysy pewnie też wiele rzeczy chce, ostatnio coś przebąkiwał o tym że chciałby ze 2 nowych sponsorów i czegoś tam jeszcze. Czy to sprawia że jest dobry na swoim stanowisku?
Stan chciał iść w jakość a nie w ilość, a wyszło dokładnie odwrotnie: zero jakości, za to ilości (szczególnie zer na kontraktach) nie brakło.
Piszecie tak jakby to był pierwszy i jedyny dyr. sportowy w naszym klubie który musiał się godzić na ustępstwa i ściągać piłkarzy na jakich klub może sobie pozwolić, a nie jacy im się w nocy przyśnili. Miał podobne ograniczenia jak inni, nie usprawiedliwia to wcale ściągnięcia całych zastępów przepłaconych, nieperspektywicznych grajków. A w konsekwencji doprowadzenia klub na granicę bankructwa.
Dług wobec bossa to jego prywatna sprawa, póki budżet się jako tako domykał to przymykał oko na rokroczne dorzucanie kilku złotych do doń. Po Valcxie kiedy została kadra niezdolna do jakichkolwiek sukcesów (a co za tym idzie do generowania wpływów), obarczona wieloma jednymi z najwyższych w PL kontraktów, a także brakiem szansy na spieniężenie grajków (bo kto, oprócz Stana i jego fanów oczywiście, by chciał ten szrot?) trzeba było walnąć w stół. I słusznie, może to też będzie nauczka dla Cupiała na przyszłość by inwestować w klub oddolnie, mając baczenie by działać na zdrowych zasadach (zbilansowanych przychodów i wydatków).