Lukasz napisał(a):

|
Wybacz ale jak nie my to kto?
|
Szczerze? Nikt. Dużo bardziej obawiam się o puchar polski, bo tam gramy wyjazd w Zabrzu i jeden mecz zadecyduje o wszystkim. Jak przejdziemy to wymęczymy dublet.
To trochę jak z Wami na początku wieku. Czasami nawet z nami przegrywaliście, czasami wydawało się że ktoś tam jest tuż tuż, a jednak koniec końców kilka punkcików odjechaliście. Tutaj będzie podobnie - naprawdę nie widzę rywala. Graliśmy w połowie rezerwowym składem i mieliśmy u Was ze 20 strzałów i posiadanie na poziomie 65%. Oczywiście - przegraliśmy. Powiem nawet, że zasłużenie. Ale i tak Was wyprzedzimy. Taka liga, może za rok albo dwa się coś zmieni, obecnie sobie nie wyobrażam, by nie było kolejnego mistrzostwa.
Lukasz napisał(a):

Jak długo można być klasą samą dla siebie i przegrywać przez własne błędy? Przecież wstyd tak myśleć, co dopiero publicznie mówić.
|
Nie gra Kuciak, Astiz, Bereszyński, Kosecki, Radovic i Saganowski. Do tego ciągle ktoś ma zbity mięsień i niby gra, ale nie wiadomo po co albo ktoś gra na gorączce. Spokojnie, przyjdzie końcówka sezonu, w pucharach nas już dawno nie będzie i odjedziemy. A reszcie ligi zostanie grzanie się, że nas pokonali w jednym meczu. Coś jak początek XXI wieku i nasze wygrane z Wami.
funkykoval napisał(a):

|
Legia w minionych latach też czasami nie walczyła o MP, a walkę o europuchary przegrywała kilka razy - wówczas też nie byliście dla Nas żadnym rywalem w walce o tytuł mimo Naszej porażki 1:5 na Łazienkowskiej...
|
Takiego dna na dwa sezony nie mieliśmy od początku lat dziewięćdziesiątych. Zawsze jest pierwsza piątka, zawsze w najgorszym razie jest utrata szans na puchary na 1 czy 2 kolejki przed końcem. Osobiście nie przypominam sobie sezonu, w którym po połowie było jasne, że znaczymy tyle co byle Zagłębie Lubin czy coś takiego.
Dlatego szacunek za wygraną.