Nie w tym sęk. Wiadomo, że dziś pieniądze to normalność.
Zadaje pytanie czy przez co poniektórych kreowanych na legendy piłkarze dołączyliby do Wisły ot tak gdyby nie zaoferowano im dużych pieniędzy? Kiedyś (nawet w latach 80,90) ludzie kierowali się czymś innym przy wyborze klubu, a nie tylko pieniędzmi.
Bo zdajesz sobie chyba sprawę, że gdyby nie Cupiał to dziś mogłoby nie być kontrowersji czy ten czy tamten legenda.. bo mogłoby ich tutaj w ogóle nie być.
A pieniądze płacili jeszcze długo przez Cupiałem.. ale jakoś wtedy częściej pieniądze szły w parze z tym co prezentował piłkarz na boisku.
Bo to, że dziś piłkarz zarabia lepiej niż prezes większej firmy to temat na osobny rozdział. Szkoda, że za pieniędzmi nie idą umiejętności.
Może się dalej zle rozumiemy.. mam ogromny szacunek przede wszystkim do Głowackiego. Charakter, jego postawa na boisku, człowiek poza nim.
Frankowski - nie zapomnę tego jak się zachował odchodząc ale również potrafię docenić to co zrobił jako piłkarz.
Czy Żuraw, Szymek i Brożek.
Są dla mnie
zasłużonymi piłkarzami. Legendy to za duże słowo. Nie może taki Kosowski czy Szymkowiak, którzy zmieniali kluby jak rękawiczki być legendami.. cóż to za legenda, który w między czasie pałęta się po boiskach innych zespołów (w tym wrogich).
Nie może Frankowski zostać legendą skoro jako kapitan zespołu po klęsce z PAO (a przed nim mówi w wywiadach, że chce zostać w Wiśle do końca kariery) zostawia swoich kolegów i kibiców, którzy go najbardziej w tym momencie potrzebowali. Tak się zachowuje legenda?
Dla mnie legenda to pojęcie dużo wartościowsze i nie rzucam nim ot tak na prawo i lewo. To galeria sław, których jest na dobrą sprawę kilkudziesięciu. Jeśli nie mniej. To wyjątkowe miejsce do którego nie tak łatwo trafić. Natomiast zasłużonych piłkarzy jest setki. I tak to powinno być podzielone.
Nie umierają Ci, którzy żyją w naszej pamięci..
