Wyświetl pojedynczy post
s1mone
Senior Member
 
 
Od: 03.2007

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#4
Stary 18.08.2013, 22:57
FraMat napisał(a):Wyświetl post
Ja tylko twierdzę, że nawet jeśli Smuda z takim składem wejdzie na pudło (nie mówiąc o MP) czy zmieści sie w pierwszej ósemce to nie będzie niczego znaczyło. A przede wszystkim nie to, że jest dobrym trenerem.
Jeśli wejdzie na pudło, będzie oznaczać, że jest dobrym trenerem dla nas w tym momencie. Trener jest dobry jeśli trafi na dobre dla siebie otoczenie w odpowiednim czasie. Wiadomo, warsztat i cechy trenera są ważne - ale najważniejsze jest to, żeby była chemia pomiędzy trenerem a drużyną. A nie to czy to Michniewicz, Kulawik czy Smuda. Żeby filozofia trenera pasowała charakterystyce piłkarzom. Bo jakbyś miał 11 Chavezów to nawet Guardiola by z nich Barcelony nie potrafił zrobić. Trenerzy najczęściej chcą by ich drużyny grały w pewien upatrzony przez nich z góry sposób; część - ta z wyższej półki, próbuje bardziej dobrać strategię gry pod wykonawców i z czasem tą strategię zmienia wraz z wymianą piłkarzy. Słabi trenerzy każą piłkarzom grać tak jak oni nie potrafią. Ale zdarzy się, że nawet słabszy trener trafi na odpowiedni zespół i będzie świętował z nim sukcesy.

Wiadomo, jest wielu lepszych trenerów od Smudy pod względem warsztatu, a już na pewno większość wielokrotnie przewyższa go pod względem prezencji, medialności czy elokwencji / inteligencji.

Sam nie należę do jego fanów, bo często jako kibic Wisły po jego gafach mam ochotę zapaść się pod stół. Jednego jednak nie da się mu odmówić - jego drużyny grają ofensywny, miły dla oka futbol. Niezależnie od wyników grają piłką. Mi tego ostatnio w Wiśle bardzo brakowało. To dopiero początki, ale początki pozwalające na niewielką dozę optymizmu. A i piłkarzom taka gra zdaje się odpowiadać. Jak narazie Smuda broni się grą zespołu, niezależnie od tego co byś chciał tam wyczarować.

FraMat napisał(a):Wyświetl post
Oczywiście wszystkie mistrzostwa są czymś z czego należy się cieszyć. Jednak to spotkania z Karabachem czy Żalgirisem weryfikują rzeczywisty wkład trenera i jego pracę.
To jest wg mnie wierutna bzdura.
Nie można oceniać wkładu trenera na podstawie jednego dwumeczu.
To jest futbol. Jeśli drużyna A jest lepsza niż drużyna B o 1/3 to drużyna A wygra 5 razy, 2 razy będzie remis, a 3 razy przerżnie. +/- bo te proporcje są wzięte z powietrza. Fakt jest jednak taki, że w piłce nożnej drużyna grająca słabiej w piłkę często sprawia niespodziankę, zupełnie inaczej niż np. w koszykówce, gdzie % niespodzianek jest nieporównywalnie mniejszy.

Puchary to nie liga, wystarczy, że dwa gorsze mecze przyjdą w momencie gry ze słabszą drużyną i jest blamaż. Wtopy w pucharach zdarzają się każdemu trenerowi, nawet tym z topowej półki. Nie oznacza to, od razu że trener jest słaby. Wpływ trenera widać na długim odcinku czasu; on dobiera zawodników, kreuje filozofię gry. Jeżeli oglądasz grę swojej drużyny i generalnie jej gra ci się podoba w większości meczy to oznacza, że trener się sprawdza. Wiem, że najłatwiej zrzucić całą odpowiedzialność na trenera i od razu powiedzieć, że jest beznadziejny bo jego drużyna zaliczyła wtopę. Ale tak robią tylko ludzie ograniczeni. To jak powiedzieć, że Zidane był chujowym piłkarzem, bo zawalił finał MŚ, wyleciał z boiska i przez niego jego faworyzowana Francja przerżnęła finał. Wyciąganie wniosków na podstawie jednego czy dwóch meczy jest dla dzieci.

Analogicznie - podejrzewam, że uważasz, że Smuda był słabym selekcjonerem kadry (osobiście się z tym zgadzam). To co - powiedz, jakby w meczu na EURO przykładowo pod koniec meczu z Czechami Lewandowskiemu wyszły dwa strzały życia z 30 metra i wyszlibyśmy z grupy to by uczyniło ze Smudy świetnego selekcjonera?
Raczej nie.

To jest jeden wielki nonsens. Wpływ trenera, owszem jest - ale na generalny styl i sposób gry drużyny. Mecz meczowi nierówny, można ograć Barcelonę i można również wtopić z Karabachem.

Tyle.
Ostatnio edytowane przez s1mone : 18.08.2013 o godz. 23:16.
Odpowiedz cytując