FraMat napisał(a):

Też minusy: przez większą część spotkania nasza druga linia traciła całe mnóstwo piłek gdyż sosnowiczanie po prostu naszych nieustannie wyprzedzali. Wislacy czekali na podanie od obrońców stojąc a przeciwnicy wybiegali do tych piłek, Stąd brały sie częste straty a druga linia była praktycznie nie pod grą. Na szczęście nie był to zbyt dobry rywal i od czasu do czasu, garjąc szerzej łatwiej dochodziliśmy do sytuacji.
Na jakąkolwiek drużynę ekstraklasy to już nie wystarczy
|
Szerokościa można otworzyć kazdą obronę, problem w tym jak tę przestrzeń wykorzystać i jak się zorganizować po ewentualnej stracie. Nie było mnie W Ssn więc nie ocenię, jak zachowywała się nasza obrona jako formacja w momentach, w których byliśmy przy piłce - mam nadzieję, ze graliśmy wysoko (w 2. połowie raczej tak było, sadząc po miejscach przechwytów Nalepy, wiec jakoś to skracanie gry nam zaczyna wychodzić).
Był taki moment we Wrocławiu ( mniej więcej od 55. minuty), gdzie - nie wiem, jak to wyglądało z kamer - ale na żywca ręce składały się same do oklasków: Głowa tuż za środkowym kółkiem, pomocnicy idą na piłkę a Śląsk nie może wyjść z połowy. Straty były, są i będą, ważne, żeby miał kto te piłki zbierać - nie osoba, a formacja.
Kluczem jest pomoc, która myśli na boisku i ustawia sobie rywala natychmiast po stracie. Pomoc, która wie, co zrobić z piłka i bez niej. Tutaj nie ukrywam, że bardzo się cieszę na grę Chrapka i Garguły. Szczególnie Chrapka. Obydwaj asystują strzelają, nie przeszkadzają sobie na boisku, a do tego Chrapek daje coś ekstra - odbiór i utrzymanie piłki = czas (do zorganizowania ataku i obrony).
Jeżeli dojdzie do tego Brożyna, która nie tylko poluje na bramki ale też biega po stracie to zacznie trybić w tej drużynie organizacja bez piłki. A to już na ligę wystarcza spokojnie.