nesta napisał(a):

Wiadomo jaki jest Smuda nie od dzis, w jakim stylu mowi. Mozna sie posmiac raz czy dwa z jakis jego tekstow, ale to co wczoraj bylo na SB albo na tym prostackim weszlo to jest na to jedno okreslenie: gimbaza. SIedza takie pryszczate malolaty i zlewaja z przejezyczen, dlawiac sie swoim pomutacyjnym skrzeczacym smiechem.
Ch. ze mowi jak mowi, od goscia przynajmniej bije jakas charyzma, autorytet, doswiadczenie. Wole jego od skladnie mowiacego Kulawika, ktory nie wiem czy by opanowal szatnie na WF-ie.
Co do meritum wytlumaczen a propos kadry tak latwo nie akceptuje natomiast co do Ratyzbony to owszem. Pol roku, ze slabiutkimi kopaczami, ostatnie miejsce, srodek sezonu jak przychodzisz. To nie jest w zaden sposob miarodajne.
|
Tylko to prostackie weszlo jak się wczytasz sygnalizuje pewną rzecz a ten artykuł mocno to akcentuje. Smuda został przeczytany przez polskich piłkarzy. Dobrze było do momentu gdy trafiał na środowisko bezpłciowe, ale jak była drużyna trochę bardziej ogarnięta to gościa niestety szatnia zjada.
Przykład Legii i reprezentacji niech będą najbardziej jaskrawe.
Piłka przez te prawie 20 lat mocno się zmieniła. On z bajkopisarza gdzie na te bajki umiał kogoś nabrać stał się starszym "Panem" którego traktuje się z przymrużeniem oka. Jako ciekawostkę na urodzinach w rodzinie gdzie ktoś .......i głupoty 3 po 3.
Dla mnie to nie ma prawa się udać. Jedno co on ma to fart, ale fart w "specyficznych" okolicznościach.
Na charyźmie może by to pociągnął gdyby był trenerem wygranym, z jakimś sukcesem. On przychodzi przegrany do przegranej drużyny. Słabo to widzę.