Wydaje mi się, że nie masz pojęcia o temacie i dlatego posługujesz się wyłącznie ogólnikami. Żydzi oczekują zwrotów, bądź odszkodowań za mienie poniemieckie na ziemiach odzyskanych przez Polskę, a także patrząc przez pryzmat batalii sądowych powołują się na ustawy i dekrety z lat 40-tych, po których nastąpiło przejęcie znaczącej części mienia głównie w dużych miastach na rzecz Skarbu Państwa. Nie chce mi się szukać dokładnych nazw dekretów, ale z tego co pamiętam było ich 3-4 i właśnie na nie skarżą się potomkowie rodzin (zarówno polskich, niemieckich i żydowskich), a w szczególności na ten słynny dekret, który podałem w poprzednim komentarzu, a także na "Dekret o majątkach opuszczonych i poniemieckich".
Mnie nie musisz przekonywać o zagrożeniach z tego wynikających, gdyż doskonale z autopsji znam kilka takich spraw.
Pierwsza z nich dotyczy mojej rodziny w Łodzi, która kilka lat temu straciła dwa mieszkania w kamienicy na ul. Wigury w Łodzi po tym jak znalazł się właściciel, czyli amerykański żyd - potomek właściciela kamienicy. Sprawa trwała blisko dekadę, właściciel pozwolił przez kilka lat mieszkać jeszcze w tej kamienicy (ciotka zmarła kilka lat temu), ale jak byłem kilka miesięcy temu w tej kamienicy to powstała już tam przychodnia medyczna, kancelaria radcowska i jeszcze kilka punktów usługowych. Część mieszkalna na dziedzińcu kamienicy widać, że częściowo jest jeszcze zamieszkiwana, ale odnowiony jest tylko front i część usługowa, a dziedziniec pamięta początki PRL. Oczywiście rodzina nie ma ani grosza z tych mieszkań, przypadły one właścicielowi - zgodnie z prawem co powtarzam.
Kolejną sprawą, którą znam z autopsji dotyczy rodziny żydowskiej, która ubiega się od lat o zwrot działki przy Teatrze Wielkim. Kiedyś nawet zajmowałem się tą działką (jedna z najwyższych cen z metr w Warszawie z jakimi się spotkałem), ale jej sytuacja prawna, a także obostrzenia związane z koniecznością wydania majątku zarówno na działkę, a także na badania archeologiczne oraz fakt, że leży ona w Osi Saskiej praktycznie do zera ograniczają możliwość jej zbycia. Jedyną możliwością, aby załatwić tą sprawę jest powrót do wizji odbudowy Pałacu Saskiego i zabudowań takich jakie stały tam przed IIWŚ. Wizja mało realna, ale może kiedyś...
Następnie wypadałoby przytoczyć odzyskane nieruchomości przez Polaków w Warszawie. Trochę tego jest, ale jako pierwsza na myśl przychodzi mi sprawa HGW. Wiadomo, że pisowcy i cały ten obóz ma ją za żydówkę, ale raczej mało ma to wspólnego z prawdą, choć przeszła ona podobne podobne postępowanie jak ma miejsce w przypadku potomków rodzin żydowskich mieszkających w Polsce przed IIWŚ. Otóż sprawa dotyczyła kamienicy na Noakowskiego vis a vis Politechniki Warszawskiej, do której rodzina Waltzów rościła sobie prawa. Wersje były dwie. Albo wujek Waltzowej był współwłaścicielem tej kamienicy przed wojną, albo kupił od szmalcowników papiery potwierdzające fakt posiadania przez rodzinę żydowską udziałów w tej kamienicy, które niby odkupił. Spraw związanych ze szmalcownikami jest od groma, szczególnie na Mazowszu, więc prawdy pewnie nigdy nie poznamy, ale Waltzowie odzyskali kamienicę w 2006 roku (za rządów PiS żeby nie było) i od razu sprzedali ją Fenix Group, która w tej prestiżowej okolicy zrobiła z tej kamienicy apartamentowiec.
Na koniec przypomnę dokument "Powrót do Łodzi", gdzie angielscy żydzi przyjeżdżają do Polski i chcą zobaczyć swoją kamienicę na Gdyńskiej 89. Okazuje się, że kamienica należy obecnie do wojska, więc nie mogą jej zobaczyć od środka. Dowiadują się, że dziadek głównego bohatera ukrył na terenie posesji "skarby", więc postanawiają zrobić podkop.
Całość dokumentu.
wis.la/l0ace
Oj życie pisze takie scenariusze. Właśnie pojawiło się info dotyczące miliardów jakie wybulimy za Dekret Bieruta.
wis.la/kw8si
Cytat:
Grupiński: gotowy projekt ustawy ws. dekretu Bieruta
Zaczęły się konsultacje z resortem finansów, by ustalić z jakich źródeł będą czerpane środki dla poszkodowanych dekretem Bieruta – mówił w „Sygnałach dnia” Rafał Grupiński (PO).
Z racji odszkodowań za dekrety Bieruta tylko w latach 2011-2012 miasto zapłaciło 400 mln złotych roszczeń. Rafał Grupiński zapewnił w Jedynce, że jest już gotowy projekt ustawy w tej sprawie. Po konsultacjach z resortem finansów i ustaleniu źródeł finansowania, PO go zaprezentuje - Po świętach powinniśmy być blisko ostatecznej decyzji i przedstawienia projektu – stwierdził szef klubu PO.
Chodzi o regulację stosunków własnościowych w Warszawie. Po wojnie na mocy dekretów państwo przejęło blisko 12 tysięcy hektarów gruntów oraz prawie 24 tysiące nieruchomości. Dziś do miasta zgłaszają się po nie ich poprzedni właściciele.
Szereg rozwiązań
Wcześniej szczegóły propozycji przybliżał IAR warszawski poseł PO Marcin Kierwiński. Jak mówił, rozważane są między innymi wieloletnie papiery dłużne gwarantowane przez Skarb Państwa lub Miasto Stołeczne Warszawa. Możliwe jest też, powstanie spółki zarządzającej nieruchomościami. To ona zajmowałaby się zwrotem majątku. Możliwe jest też wykorzystanie do tego już istniejącego funduszu reprywatyzacyjnego.
Poseł Marcin Kierwiński, który przygotowuje poselski projekt ma świadomość, że kwestię dekretów Bieruta trzeba uregulować. W rozmowie z Informacyjną Agencją Radiową zwraca uwagę na aspekt finansowy. Sądy orzekają zwrot nieruchomości lub wypłatę odszkodowania, co jest problemem dla miasta. Nieuregulowane roszczenia hamują też inwestycje miejskie - wyjaśnia. Dodaje, że pomysłów na rozwiązanie sprawy jest kilka, ale wszystkie mają wspólny mianownik - bezpieczeństwo budżetowe.
Jedną z propozycji są wieloletnie papiery dłużne gwarantowane przez skarb państwa z częściowym udziałem miasta stołecznego Warszawy. Jest też pomysł powołania spółki zarządzającej nieruchomościami objętymi roszczeniami i to ona zajmowałaby się oddawaniem majątku lub wypłatą odszkodowań. Trzecią opcją jest wykorzystanie funduszu reprywatyzacyjnego będącego w gestii ministra skarbu.
Ten wariant bliski jest prezydent Warszawy. Hanna Gronkiewicz-Waltz przyznaję w rozmowie z IAR, że stolica na dłuższą metę nie wytrzyma finansowo zasądzanych odszkodowań. Wyjaśnia też, że z 4 miliardów złotych zgromadzonych w funduszu może korzystać skarb państwa, a Warszawa często go kredytuje. Prezydent dodaje, że inne polskie miasta nie były dotknięte dekretami Bieruta.
13 lat starań
Sprawy o zwrot nieruchomości odebranych w ten sposób ciągną się latami. Rodzina rozmówcy IAR, pana Piotra, stara się o zwrot niezabudowanej własności już 13 lat i końca nie widać. Sprawa toczy się w trybie administracyjnym, a więc teoretycznie powinna być rozpatrzona w terminie 3 miesięcy. Pan Piotr wyjaśnia, że jest bardzo skomplikowana, ponieważ trzeba udowodnić, że nieruchomość należała do jego rodziny. W tym przypadku zgromadzono dokumenty jeszcze sprzed I wojny światowej.
Pan Piotr dodaje, że miasto w sprawach zwrotu majątku nie pomaga. Zdarzają się przypadki, że urzędnicy wydają decyzje z błędami. Trzeba je korygować, a to trwa - mówi rozmówca IAR.
Dekret o własności i użytkowaniu gruntów na obszarze miasta stołecznego Warszawy podpisał 26 października 1945 roku ówczesny prezydent Polski Bolesław Bierut. Stąd jego potoczna nazwa "dekret Bieruta". Na mocy tego dokumentu, uzasadnianym racjonalnym przeprowadzeniem odbudowy stolicy i dalszej jej rozbudowy zgodnie z potrzebami narodu, państwo objęto około 12 tysięcy hektarów gruntów oraz prawie blisk
|