Gwiaździsty napisał(a):

No i sprawdziłem. W powiecie sejneńskim gdzie jak widać w przytoczonym powyżej cytacie Polacy stanowią zdecydowaną większość wybory prezydenckie 2005 wygrał L. Kaczyński ale tam gdzie w zdecydowanej większości są Litwin czyli w Puńsku w I turze wygrał ....Lepper zbierając 2 x więcej głosów niż drugi w kolejności Tusk i Kaczyński razem wzięci. W II Turze wygrał tam jednak ....Tusk, i to było jedyne miasto w tym powiecie w którym wygrał.
W wyborach do Sejmu 2011 w powiecie sejneńskim wygrała .....PO uzyskując 31 %.
|
Jak widać moje analizy na temat Litwinów były trochę na wyrost

. Wychodzi na to że model z mniejszościami głosujacymi na partie lewicowe/liberalne jest uniwersalny. Moim zdaniem jest on do przezwyciężenia ale trzeba na to z dwóch pokoleń. Wnioskuję tak po prawosławnych znajomych, którzy, oderwani od matecznika, nie głosują już na SLD, ale do tego aby zagłosować na PiS muszą jeszcze "dojrzeć". Cały czas funcjonuje u nich obawa że nadmiar "polskości" odetnie ich od ich korzeni (żeby była jasność: uważają się jak najbardziej za Polaków). Mam wrażenie że bardzo podobnie wygląda sprawa z ewangelikami (gdyby ktoś nie wiedział to np: Gmyz jest ewagelikiem, bardzo zaangażowanym w deagentyzację ich Kościoła).
Cytat:
|
Fakt, że żyjemy w państwie polskim jasno definiuje chyba, ze chcemy nasze państwo urządzić po swojemu co niekoniecznie się może podobać innym mniejszościom, które jak pisałem wyżej dobrze się czuły gdy Polak w swoim kraju leżał grzecznie pod bolszewickim butem
|
Zwracam uwagę że te mniejszości (a już na pewno prawosławni i ewagelicy) też są Polakami. I jeśli chcemy urządzić nasze państwo po swojemu to bynajmniej nie oznacza to że ma się to odbyć kosztem ich katolicyzacji czy polonizacji. Podobnie z sowieckim butem, uciskał Polaków tak samo (a może nawet więcej) jak prawosławnych, ewangelików, Ukraińców czy Białorusinów. I to bynajmniej nie wspomniane mniejszości przyniosły nam tu komunizm. Mają swoje historyczne tradycje, uwarunkowania i wynikający z tego faktu "model wyborczy". Najgorszym co można w tym wypadku robić to, zamiast próbować ich przekonywać do swoich racji, straszyć ich i warunkować swój obecny stosunek do nich tragicznymi wydarzeniami sprzed kilkudziesięciu lat.