manager1906 napisał(a):

Bo tak jest, tego nikt nie wie, jak będzie, jeśli wiesz to gratuluję. Oczywiście, że wierzę w swoje argumenty i JOWy, a Twoje delikatnie mówiąc mnie w ogóle nie przekonują, bo nie wiedzę tutaj żadnego sensownego czy rozsądnego argumentu przeciwko JOW lub za obecną ordynacją.
Argumentu typu: " prawdopodobnie praktyka "kupowania" od partii przez bogatych łajdaków "biorących miejsc do parlamentu"') w przypadku wprowadzenia jowów zostanie zreralizowany w 100%." w ogóle nie skomentuje, bo nie ma czego.
A co do Przemka Wiplera, nie wiem na ile on był dobrym kandydatem i robił dobrą kampanię skoro zdobył tylko, bo jak na posła to TYLKO 4 615. ( osobiście nic nie mam do Przemka Wiplera), po drugie przeskoczył on AŻ jedno miejsce na liście i raptem kilkadziesiąt głosów mu to zagwarantowało. Gratuluje, masz rację, bardzo dobry przykład podałeś.
Chyba o to chodzi w demokracji aby były wybierane do rzadzenia te osoby które są przedstawicielami narodu? A co to za przedstawicielstwo które w swoim okręgu zdobywa 0,45% głosów.
Zgodzę się, tylko w jednym i to nie do końca z wyraźnym zaznaczeniem słowa teraz. W większości przypadków dla ludzi TERAZ pierwszym czynnikiem przy wyborach jest partia ( bo nie ma JOWów ), ale tak w ogóle ludzie chcą głosować na osoby, a dopiero w drugiej kolejności na partie tylko obecna ordynacja im to uniemożliwia.
Załącznik 1733
|
Pierwsza sprawa której nie biorą zwolennicy JOW-ów jest taka że wyborcy podczas wyborów kierują się (pomijam ludzi ideowych którzy maja wyrobione opinie i zdanie) mediami, sympatią do danej partii czy jej członków lub są nakręceni przez PR inaczej mówiąc reklamę. Po wprowadzeniu JOW żelazne elektoraty i tak zaglosują na swoich (załóżmy ok 45-50% głosujących) , pozostali podziela się na tych którzy zagłosują na tych co maja kasę i /lub sa znani /celebryci,sportowcy,piosenkarki etc/ i na tych którzy zagłosuja faktycznie na osoby kompetentne ze swoich regionów , środowisk. Śmiem twierdzić że znaczna część zagłosuje na najlepiej "zareklamowany produkt". Takim sposobem będziemy mieć polskei partie piratów, polską partię przyjaciół piwa etc. Czy to zmieni sytuację ? Odpwiedz sobie sam. Moim zdaniem jedyne wyjście to rządy prezydenckie - glosujesz na konkretna sosbę , ona tworzy rząd i realizuje swój plan wyborczy.Ma na to powiedzmy 5 lat. Sejm pełni funkcję kontrolną,zatwierdza plany finansowe i moze być wybierany w JOWach co jak wyżej niewiele zmienia ale ogranicza rządy partii.Senat jest wtedy nie potrzebny albo to Senat zostaje a Sejm jest zlikwidowany.Obojętne. Przy tym zakazujemy reklamy kandydatów na prezydenta w telewizji a czasy antenowe debat ustalamy na równe dla grupy kandydatów. Nie ma wtedy sporów kompetencyjnych , głosujesz na kogo chcesz, ograniczamy administracje, ograniczamy role partii.