wislak68 napisał(a):

Uwaga pierwsza ogólna.Jeśli piszesz: "Po pierwsze nie wiesz jak będzie bo tego nikt nie wie" czy "Jak będzie życie mam nadzieję, że pokaże." toodnoszę wrażenie że sam nie dokońca wierzysz w przedstawione przez siebie argumenty. Dlatego pytam: jeśli sam nie jesteś przekonany że wprowadzenie jowów poprawi jakość polskiego parlamentaryzmu to dlaczego sądzisz że warto ryzykować i wprowadzać zmiany które według oponentów jeszcze pogorszą jego jakość? Bo jeśli o mnie chodzi nie mam najmniejszych wątpliwości że zaprezentowany przeze mnie scenariusz (Wprowadzenie jowów będzie miało efekt dokładnie przeciwny do tego postulowanego przez jego zwolenników. Nastąpi dalsza polaryzacja sceny politycznej (bo poza PO i PiS do parlamentu nie wjdzie nikt inny), jeszcze większe uzależnienie posłów od partii ( bo zły okręg będzie oznaczał dla posła egzekucję) i prawdopodobnie praktyka "kupowania" od partii przez bogatych łajdaków "biorących miejsc do parlamentu"') w przypadku wprowadzenia jowów zostanie zreralizowany w 100%.
Uwaga druga ogólna. Absolutnie nie zgadzam się z argumentacją że: "nie wiesz jak będzie, wszystko pokaze życie". Mamy przykłady krajów w których obowiązuje ordynacja większościowa i wiemy jakie miała ona konsekwencję (wspólne dla większości tych krajów) jesli chodzi o ich system polityczny. Co więcej, od kilkudziesięciu lat obowiązuje w Polsce taka właśnie ordynacja w wyborach do Senatu. Twierdzenie że w przypadku Polski wprowadzenia jowów przyniesie efekt inny niż w krajach anglosaskich (czy wyborach do Senatu) jest łagodnie mówiąc mało rozsądne.
A teraz szczegóły:
1. Mam wrażenie że nie zrozumiałeś przykładu z Przemkiem Wiplerem. Chodzi o to że dobry kandydydat, robiący dobrą kampanię, ma przy istniejącej ordynacji szansę przeskoczyć nawet tych będących wyżej na liście. Natomiast gdyby Przemka umieścić na liście PiS powiedzmy w Szczecinie nie miał by najmniejszych szans na mandat. Jeszcze lepszym przykładem to obrazującym może być Miler starujący z ostatniego miejsca listy SLD i Miler starujący z pierwszego miejsca "swojej" listy przegrywajacy wyraźnie z SLD. Dla ludzi pierwszym wyborem jest partia a nie osoba.
Jeśli chodzi o ten argument:
|
Bo tak jest, tego nikt nie wie, jak będzie, jeśli wiesz to gratuluję. Oczywiście, że wierzę w swoje argumenty i JOWy, a Twoje delikatnie mówiąc mnie w ogóle nie przekonują, bo nie wiedzę tutaj żadnego sensownego czy rozsądnego argumentu przeciwko JOW lub za obecną ordynacją.
Argumentu typu: " prawdopodobnie praktyka "kupowania" od partii przez bogatych łajdaków "biorących miejsc do parlamentu"') w przypadku wprowadzenia jowów zostanie zreralizowany w 100%." w ogóle nie skomentuje, bo nie ma czego.
A co do Przemka Wiplera, nie wiem na ile on był dobrym kandydatem i robił dobrą kampanię skoro zdobył tylko, bo jak na posła to TYLKO 4 615. ( osobiście nic nie mam do Przemka Wiplera), po drugie przeskoczył on AŻ jedno miejsce na liście i raptem kilkadziesiąt głosów mu to zagwarantowało. Gratuluje, masz rację, bardzo dobry przykład podałeś.
Chyba o to chodzi w demokracji aby były wybierane do rzadzenia te osoby które są przedstawicielami narodu? A co to za przedstawicielstwo które w swoim okręgu zdobywa 0,45% głosów.
Zgodzę się, tylko w jednym i to nie do końca z wyraźnym zaznaczeniem słowa teraz. W większości przypadków dla ludzi TERAZ pierwszym czynnikiem przy wyborach jest partia ( bo nie ma JOWów ), ale tak w ogóle ludzie chcą głosować na osoby, a dopiero w drugiej kolejności na partie tylko obecna ordynacja im to uniemożliwia.
75235_130594827098151_942157378_n.jpg