Drozd napisał(a):

Jak się ma piłkę to przeciwnik lata i pressing niepotrzebny. A do błędu należy zmuszać przemyślaną grą bez piłki i odważnym jej wykorzystywaniem wspartym mądrą asekuracją. Czyli jak Zenek w tempo wychodzi na prostopadłą piłkę to Franek mu ją w tempo stara się zagrać, co widząc Józek wie że Franek nie wymięknie i poda do tyłu tylko będzie się starał szarżującemu Zenkowi dograć. Józek jednak wie także że takie podanie wiąże się z ryzykiem straty, dlatego jeszcze zanim Franek swoją próbę podejmie Józek zajmuje taką pozycję, która w momencie niepowodzenia zagrania Franka do Zenka maksymalnie utrudni przeciwnikowi wyprowadzenie kontry, a nawet umożliwi ponowny przechwyt piłki. Kiedy wszyscy wiedzą co mają robić ciężko mówić o chaosie.
Pressing i latanie za rywalem to zalety tylko w sytuacji kiedy po odzyskaniu piłki robimy z jej posiadania użytek, ktoś chyba o tym zapomniał, bo po odzyskaniu kopana była na aferę i w 90% przypadków znów tracona, zaczynał się "pressing" i bieganina potęgująca chaos. Typowa lV liga, nie obrażając czwartoligowców: http://kibole.wroclaw.pl/pionier.html .
|
Hm... Patrząc na Twój wywód oraz grę piłkarzy w ostatnich dwóch meczach śmiem twierdzić, że jednak nie zapomina się umiejętności w tydzień, nie traci się przeglądu pola, nie gubi wyćwiczonych schematów (zastawianie się, gra na jeden kontakt, itp.) To się umie.
Co będzie w meczu z Legią? Diabli wiedzą. Równie dobrze możemy wygrać, jak i dostać z piątkę w plecy. Jeżeli piłkarze nie zapomnieli jak się gra (a raczej nie powinni), to może być wymęczone 1-0, lub remis. No chyba że siłą rozpędu nie będzie im się jeszcze chciało.