BBudowniczy napisał(a):

Hmm załóżmy że faktycznie do wyborów pójdzie 70% obywateli, w tym takich co się już wogóle polityką nie interesują. I na kogo zagłosują? Kogo posłuchają?
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/adam-...wiadomosc.html
To o czym piszesz to utopia która zresztą jest na rękę PO - skoro wszyscy są do bani ("towarzystwo Tusków, Pawlaków, Millerów, Palikotów, czy Kaczyńskich"), to ludzie albo nie pójdą głosować albo zagłosują na mniejsze zło - Tuska który co prawda tez jest do bani, ale przynajmniej nie "podpali" Polski jak Kaczyński..
|
Ostatnie lata pokazują, że niby spetryfikowane europejskie układy władzy w wielu krajach z różnych powodów mogą się pokruszyć. Zaczęło się w dużej mierze od Partii Piratów w Szwecji, która obecnie objęła swoim zasięgiem już ponad połowę UE i jest duża szansa, że w wyborach do PE w 2014 będzie stanowiła znaczącą siłę (dygresja jest taka, że sporo zależy od ordynacji wyborczej w wyborach do PE). W Niemczech ta poniekąd antysystemowa partia, ale przede wszystkim antyestablishmentowa partia zaczyna się liczyć nie tylko w lokalnej polityce, ale również na szczeblu centralnym. Ciekawe jak poradzi sobie w październiku w wyborach lokalnych w Czechach.
To jest tylko przykład na to, że pewien ruch - mocno populistyczny dodam - potrafił sobie zjednać popleczników, którzy w dużej mierze wcześniej nie mieli swoich reprezentantów wśród rządzących. Podobnie po trosze stało się u nas z partią Palikota, która może i była wepchnięte tylnymi drzwiami do polityki przy udziale w dużej mierze propagandy medialne (szczególnie Olejnik, która wg. ostatnich informacji i wyliczeń poświęcała Palikotowi 1/3 programów...). Badania jasno pokazały, że Palikot zmobilizował stosunkowo największy odsetek elektoratu, który nie brał udziału w wyborach prezydenckich w 2010 w stosunku do swojego wyniku wyborczego.
http://www.rp.pl/artykul/730346.html
Cytat:
|
Głosy wyborców, którzy nie głosowali w wyborach prezydenckich, w niedzielnych wyborach rozłożyły się między PO (23,3 proc.) i Ruch Palikota (23,2 proc.) 18,6 proc. zagłosowało na PiS, 12,7 proc. na SLD, a 11,3 na PSL. Inaczej rozłożyły się głosy wyborców, którzy nie pamiętają na kogo głosowali w wyborach prezydenckich. 24,6 proc. z nich zagłosowało w niedzielę na PiS, 18,4 proc. na PO, 17,1 proc. na Ruch Palikota, a 16,9 na PSL, a 12,5 na SLD. 4,9 proc. wyborców z tej grupy poparło PJN.
|
Jakby tego nie rozpatrywać, ale nie kierując się sympatiami i antypatiami to był duży sukces, który z jednej strony wpłynął mobilizująco na frekwencje, ale również dzięki tej mobilizacji wpłynął na rozkład głosów w sejmie.
Nie chce mi się już sięgać po przykłady rządów zmienianych ręcznie w Brukselii, populistycznych partii powstających jak grzyby po deszczu na południu Europy, ale jasno można stwierdzić, że obecna sytuacja polityczna z chwiejącą się europejską brukselką może sprzyjać przemianom wewnątrzpaństwowych, a co za tym idzie więcej niż ewolucjom na scenie politycznej. Nie mam pewności jak będzie wyglądała scena polityczna w 2015 roku, ale śmiało mogę stwierdzić, że ani koalicja, ani opozycja nie mogą spać spokojnie. Nowi rywale mogą czekać za rogiem.