rw88 napisał(a):

|
No i masz rację. Powiedz mi jednakże, co według Ciebie w trzy dni w miesiącu zrobi ten inaczej wyszkolony coach z naszymi "inaczej" wyszkolonymi kopaczami - machnie różdżką? Czy powie piękne słowa, a nasi zachłyśnięci jego wizją zaczną wymieniać podania jak Hiszpania?
|
.......enie. Żeby coś zmienić potrzeba czasu, a po Fornaliku w ostatecznym rozrachunku zostanie to samo co po Smudzie.
rw88 napisał(a):

Uwierz, naprawdę byłbym za tym, żeby naszą kadrę prowadził spec klasy Guardioli, Bielsy, czy Beniteza. Pytanie jednak, co to zmieni? Oni NIGDY w przeszłości nie mieli do czynienia z drużyną złożoną z piłkarzy bardzo średniej europejskiej klasy, co więcej, nigdy nic z tego typu drużynami nie osiągnęli. Wymienieni przeze mnie trenerzy mają bogatą wiedzę taktyczną, ale żeby ją wykorzystać musieliby trafić na podatny grunt, na piłkarzy, którzy są w stanie realizować co bardziej wymyślne taktyki.
Mamy prostych, aczkolwiek dynamicznych piłkarzy, więc musimy grać prosto, przede wszystkim myśląc o dobrej organizacji gry defensywnej i szybko na skrzydłach - tu nie ma filozofii i nie ma sensu wymyślać. Co innego siatkarze, taki Anastasi to jedno, ale drugie to to, że ustawia zawodników indywidualnie należących do najlepszych na świecie na swoich pozycjach - Nowakowski w środku, Kurek i Winiarski na przyjęciu, Zagumny na rozegraniu i tak dalej. Tutaj trener robi różnicę, bo ma z czego wykrzesać potencjał na wielkie granie.
Gdybyśmy mieli tej klasy piłkarzy, co mamy siatkarzy - nawet bym się nie zastanawiał czy Polak, czy wielki trener zza granicy, bo odpowiedź byłaby oczywista. Generalnie jest to smutne, ale przy tym wyszkoleniu technicznym naszych piłkarzy na nic więcej niż solidna defensywa i kontry nie możemy liczyć. To jest problem całego futbolu, który trzeba gruntownie zreformować, a nie problem trenera drużyny narodowej, który musi ustawić taktykę pod to, co ma.
(...)
Jeśli chodzi o grę ofensywną, może nie jest to nowoczesny futbol, ale w defensywie są ustawieni świetnie, to jak się przesuwają, jaką dyscypliną taktyczną wykazują się w tym elemencie gry daje im właśnie sukces. Rozumiem, że "nie laik" taki jak Ty wie, że w piłce tak samo ważna jest organizacja gry defensywnej, jak ofensywnej? Oczywiście, samą defensywą nie da się osiągać większych sukcesów, ale Hiszpania swoje sukcesy zawdzięcza w większości defensywie i organizacji gry w niej, szybkości, z jaką potrafią wrócić się do ustawienia z tyłu (ich się praktycznie nie da skontrować), a dopiero na drugim miejscu ofensywie.
Póki nie rozwiniesz co znaczy "normalnie" ustawić drużynę, nie mamy dalej o czym gadać.
|
Znowu - .......enie a'la Antek Piechniczek.
Nie mamy geniuszy, ale też nikt nie wymaga żeby reprezentujący dynamiczne logo grali jak Hiszpania. Wbrew pozorom - dobre ustawienie taktyczne jest potrzebne słabym drużynom nawet bardziej niż mocnym - bo tylko w ten sposób można zamaskować ewidentne braki.
Ruch grający dobrze w obronie? Że co!? I do tego to porównanie z Hiszpanią...
Widzisz, gdybyś obejrzał któryś z meczy tego "wspaniałego" Ruchu z Legią, gdzie przegoniono ich jak stado baranów - wówczas mógłbyś się wypowiadać. A tak...
Wybacz, ale team Fornalik nie będzie grał przeciw bezzębnej Wiśle (która i tak im narobiła strachu) i obawiam się, że owe "nowoczesne" ustawienie wuja da.
rw88 napisał(a):

|
On przede wszystkim ma ustawić swoją drużynę na miarę jej możliwości, a nie rywalizować z trenerami drużyn przeciwnych.
|
Demagogia. Nie wiemy jakie są możliwości tej drużyny. Jeżeli dalej będą ją prowadzić tej klasy fachowcy - nigdy się nie dowiemy.
rw88 napisał(a):

|
To też ciekawa sprawa - czyli co, przegra dwa mecze i już nie będzie się nadawał?
|
Nie no - tacy jak Ty będą wierzyć do końca. Sterowani przez media będą pokładać wiarę w kolejnych podstawianych im krajowych specach. A potem będzie jak po Euro - szok, niedowierzanie i tak do następnego zbawcy polskiej myśli szkoleniowej...
Wybacz, ale rzygam już tym i nie mam zamiaru udawać, że jest w porządku.
FraMat napisał(a):

http://sport.onet.pl/pilka-nozna/rep...wiadomosc.html
I tak wygląda sprawa "konkursu" na selekcjonera. Piechniczek już dawno postanowił, że będzie nim Fornalik. Szybko dokoptowano "kontrkandydata", któremu nie przyszło do głowy, by kandydować samodzielnie. Potem przeprowadzono szopkę z głosowaniem i mamy selekcjonera namaszczonego przez Piechniczka.
Już nawet nie napiszę: ręce opadają.
Jedyna nadzieja, że w tych lesnych dziadków kiedyś piorun trzaśnie, bo sami nie odejda od żłobu.
|
PZPN potrzebuje sprawnego menedżera, który poprowadzi proces zmian. Jest nawet idealny kandydat: Boniek. Tyle, że powody dla których jest idealnym kandydatem są tymi samymi, przez które został on przez związkowe struktury wydalony jako ciało obce.
Mamy tu klasyczny konflikt interesów: rządy ludzi kompetentnych oznaczają dla 90% obecnych działaczy (włącznie z dziadkiem Antonim) koniec "kariery". I dlatego, jak długo nie zostanie takie ciało obce wprowadzone, tak długo selekcjonerami będą miejscowi "eksperci".
A najsmutniejsze, że media zrobią ludziom taka wodę z mózgów, że Ci będą się cieszyć z nowego fachowca na stołku.