Wyświetl pojedynczy post
rw88
Senior Member
 
Od: 01.2010

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#7550
Stary 10.07.2012, 16:20
kornd napisał(a):Wyświetl post
Myślę, że Fornalikowi trochę brakuje autorytetu u naszych kopaczy, którzy uważają się za wielkich piłkarzy.
Moim zdaniem to straszne pitolenie. Autorytet wyrabia się PRACĄ, pomysłem, wiedzą, inteligencją, budową atmosfery, zaangażowaniem, bo gdyby było inaczej, to Smuda byłby perfekcyjnym kandydatem - kto jak kto, ale on umie rzucić kurvistym mięsem w szatni. Co z tego, że potrafił krzyknąć, skoro oni mieli to głęboko w czterech literach, co burak sobie tam mamrota.

Szczęsny, Kuba, Lewandowski, Piszczek i inni...oni są przyzwyczajeni do pracy ze szkoleniowcami, którzy przede wszystkim autorytet wyrobili sobie osobowością, wiedzą i metodami pracy, a nie bujną piłkarską przeszłością i krzykiem. Tego im przede wszystkim brakowało u Smudy, że ktoś powie co mają grać, jak mają grać i racjonalnie wytłumaczy im dlaczego grają tak, a nie inaczej, kogoś kto będzie potrafił dobrać taktykę zarówno pod możliwości drużyny, jak i pod kątem rywala. Bynajmniej nie brakowało im przy Smudzie darcia japy.

Kim w warunkach niemieckich był Klopp przed przyjściem do Dortmundu? Jaką karierę piłkarską miał za sobą? Czyż nie analogiczną do kariery piłkarskiej Fornalika w skali polskiej? Dlaczego Niemcy nie wybrali na swojego selekcjonera takiego Hitzfelda, tylko gościa, dla którego najlepszym klubem który prowadził był VfB Stuttgart? Kim w warunkach włoskich był Prandelli, jakie wielkie kluby prowadził? A przecież cały czas mówimy o najlepszych piłkarsko krajach świata, trenerach z ogromnymi sukcesami w ostatnich latach.

Czasem mam wrażenie, że osoby tak wypowiadające się pograły u nas co najwyżej w A klasie, gdzie trener zadrze japę i dzięki temu uważa się, że ma autorytet. My potrzebujemy przede wszystkim szkoleniowca, który potrafi myśleć, analizować, rozpracowywać rywala, potrafi zrobić coś z niczego i taktyką nadrabiać niedostatki - on musi umieć zrobić drużynę z piłkarzy zazwyczaj słabszych niż mają rywale, skutecznością gry, ustawieniem nadrabiać braki techniczne. Czyli to dokładnie co przez ostatnie lata w Ruchu robił Fornalik. I tego faktu niestety mało kto w naszym społeczeństwie potrafi pojąć i zrozumieć, specyfiki pracy selekcjonera.

Dla Fornalika praca z kadrą będzie wyzwaniem, powodem do dumy, życiową szansą, ma coś do udowodnienia i szalenie ciężkim zadaniem byłoby znalezienie kogoś za granicą, kto rzeczywiście nadaje się do tej funkcji, a nie kogoś, kto zgarnie (nie przesadzając) z 50 razy tyle kasy co Fornalik, a efekt będzie taki sobie - przykład Advocaat'a w Rosji, taki wielki autorytet, takie grube miliony zarobił, a nie potrafił zapanować nad zmanierowanymi gwiazdkami.

Powiedzmy sobie szczerze - mamy piłkarski potencjał na co najwyżej awanse na turnieje mistrzowskie i czy trenerem będzie Fornalik, czy Benitez, niewiele to zmieni. Selekcjonerem został gość z "polskiej myśli szkoleniowej", ale też weźcie pod uwagę, że będzie pracował dokładnie z wyrobami "polskiej myśli szkoleniowej". I potrzebujemy właśnie kogoś, kto zdaje sobie sprawę z niedostatków tych wyrobów i będzie z nich potrafił wyciągnąć to, co najlepsze. Fornalik jako jedyny w tej lidze miał jaja grać dwoma napastnikami i to z przeciętną ekipą, ze skutkiem wielkiego sukcesu w ich realiach. Nie łudźmy się, nie przyjdzie magik zza granicy i nie zmieni im sposobu gry, myślenia, umiejętności dzięki dwu czy trzydniowym treningom w ciągu każdego miesiąca.

Ktoś powie, że Smuda też jest wyrobem "polskiej myśli szkoleniowej", ale warto wziąć pod uwagę, że Smudę w środowisku generalnie wyśmiewają za metody pracy, m.in. Lenczyk, a Fornalik to właśnie taki Lenczyk, tyle że z nieco świeższym spojrzeniem, lepszą wiedzą taktyczną.

I jeszcze jedna kwestia - jakoś dla piłkarzy Ruchu Fornalik potrafił być autorytetem, mimo że nawet oni nie musieli mieć kompleksów wobec jego dokonań zarówno piłkarskich, jak i trenerskich. To Fornalik widział potencjał w skończonym już prawie Piechu, czy Zieńczuku (bodaj najlepszy skrzydłowy poprzedniego sezonu z gościa, który nie łapał się w Lechii), to Fornalik wynalazł Sobiecha, Sadloka, Jankowskiego, mimo że byli absolutnymi noname'mami przed przyjściem do Chorzowa - Jankowski strzelił...10 goli na poziomie polskiej IV dywizji przed swoją karierą w Ruchu, czyli wynik delikatnie mówiąc niezbyt oszałamiający. A mimo to dziwnym trafem poradził sobie na poziomie Ekstraklasy. Czy można mieć więc mieć pretensje do jego zdolności selekcyjnych, określania potencjału gracza na przyszłość...?
Odpowiedz cytując