kornd napisał(a):

|
Myślę, że Fornalikowi trochę brakuje autorytetu u naszych kopaczy, którzy uważają się za wielkich piłkarzy.
|
Moim zdaniem to straszne pitolenie. Autorytet wyrabia się PRACĄ, pomysłem, wiedzą, inteligencją, budową atmosfery, zaangażowaniem, bo gdyby było inaczej, to Smuda byłby perfekcyjnym kandydatem - kto jak kto, ale on umie rzucić kurvistym mięsem w szatni. Co z tego, że potrafił krzyknąć, skoro oni mieli to głęboko w czterech literach, co burak sobie tam mamrota.
Szczęsny, Kuba, Lewandowski, Piszczek i inni...oni są przyzwyczajeni do pracy ze szkoleniowcami, którzy przede wszystkim autorytet wyrobili sobie osobowością, wiedzą i metodami pracy, a nie bujną piłkarską przeszłością i krzykiem. Tego im przede wszystkim brakowało u Smudy, że ktoś powie co mają grać, jak mają grać i racjonalnie wytłumaczy im dlaczego grają tak, a nie inaczej, kogoś kto będzie potrafił dobrać taktykę zarówno pod możliwości drużyny, jak i pod kątem rywala. Bynajmniej nie brakowało im przy Smudzie darcia japy.
Kim w warunkach niemieckich był Klopp przed przyjściem do Dortmundu? Jaką karierę piłkarską miał za sobą? Czyż nie analogiczną do kariery piłkarskiej Fornalika w skali polskiej? Dlaczego Niemcy nie wybrali na swojego selekcjonera takiego Hitzfelda, tylko gościa, dla którego najlepszym klubem który prowadził był VfB Stuttgart? Kim w warunkach włoskich był Prandelli, jakie wielkie kluby prowadził? A przecież cały czas mówimy o najlepszych piłkarsko krajach świata, trenerach z ogromnymi sukcesami w ostatnich latach.
Czasem mam wrażenie, że osoby tak wypowiadające się pograły u nas co najwyżej w A klasie, gdzie trener zadrze japę i dzięki temu uważa się, że ma autorytet. My potrzebujemy przede wszystkim szkoleniowca, który potrafi myśleć, analizować, rozpracowywać rywala, potrafi zrobić coś z niczego i taktyką nadrabiać niedostatki - on musi umieć zrobić drużynę z piłkarzy zazwyczaj słabszych niż mają rywale, skutecznością gry, ustawieniem nadrabiać braki techniczne. Czyli to dokładnie co przez ostatnie lata w Ruchu robił Fornalik. I tego faktu niestety mało kto w naszym społeczeństwie potrafi pojąć i zrozumieć, specyfiki pracy selekcjonera.
Dla Fornalika praca z kadrą będzie wyzwaniem, powodem do dumy, życiową szansą, ma coś do udowodnienia i szalenie ciężkim zadaniem byłoby znalezienie kogoś za granicą, kto rzeczywiście nadaje się do tej funkcji, a nie kogoś, kto zgarnie (nie przesadzając) z 50 razy tyle kasy co Fornalik, a efekt będzie taki sobie - przykład Advocaat'a w Rosji, taki wielki autorytet, takie grube miliony zarobił, a nie potrafił zapanować nad zmanierowanymi gwiazdkami.
Powiedzmy sobie szczerze - mamy piłkarski potencjał na co najwyżej awanse na turnieje mistrzowskie i czy trenerem będzie Fornalik, czy Benitez, niewiele to zmieni. Selekcjonerem został gość z "polskiej myśli szkoleniowej", ale też weźcie pod uwagę, że będzie pracował dokładnie z wyrobami "polskiej myśli szkoleniowej". I potrzebujemy właśnie kogoś, kto zdaje sobie sprawę z niedostatków tych wyrobów i będzie z nich potrafił wyciągnąć to, co najlepsze. Fornalik jako jedyny w tej lidze miał jaja grać dwoma napastnikami i to z przeciętną ekipą, ze skutkiem wielkiego sukcesu w ich realiach. Nie łudźmy się, nie przyjdzie magik zza granicy i nie zmieni im sposobu gry, myślenia, umiejętności dzięki dwu czy trzydniowym treningom w ciągu każdego miesiąca.
Ktoś powie, że Smuda też jest wyrobem "polskiej myśli szkoleniowej", ale warto wziąć pod uwagę, że Smudę w środowisku generalnie wyśmiewają za metody pracy, m.in. Lenczyk, a Fornalik to właśnie taki Lenczyk, tyle że z nieco świeższym spojrzeniem, lepszą wiedzą taktyczną.
I jeszcze jedna kwestia - jakoś dla piłkarzy Ruchu Fornalik potrafił być autorytetem, mimo że nawet oni nie musieli mieć kompleksów wobec jego dokonań zarówno piłkarskich, jak i trenerskich. To Fornalik widział potencjał w skończonym już prawie Piechu, czy Zieńczuku (bodaj najlepszy skrzydłowy poprzedniego sezonu z gościa, który nie łapał się w Lechii), to Fornalik wynalazł Sobiecha, Sadloka, Jankowskiego, mimo że byli absolutnymi noname'mami przed przyjściem do Chorzowa - Jankowski strzelił...10 goli na poziomie polskiej IV dywizji przed swoją karierą w Ruchu, czyli wynik delikatnie mówiąc niezbyt oszałamiający. A mimo to dziwnym trafem poradził sobie na poziomie Ekstraklasy. Czy można mieć więc mieć pretensje do jego zdolności selekcyjnych, określania potencjału gracza na przyszłość...?