s1mone napisał(a):

Widocznie masz ciasny księgowy umysł?
Sytuacja hipotetyczna. Boguś idzie do Bednarza : "Hej Jacek, weź no, mam dobry humor, sprowadź mi gwiazdora za 3 bańki". Bednarz to robi, Cupiał wchodzi na konto i przelewa kasę do klubu X. Księgowy na koniec miesiąca "yyyy, panie Bogusławie ale w budżecie mamy superatę wysokości 3 baniek, co z tym zrobić?" "No, kupiłem se piłkarza, to wrzuć w dług", "ok nie ma sprawy szefie"
/joke off, ale to jest jak najbardziej możliwa sytuacja.
To, że bank może wypowiedzieć w każdej chwili to wiadomo, ale w praktyce się tego nie robi, jeśli spłaty idą w terminie. Zgoda, może to zrobić jak idzie jakiś wielki szwindel (typu wyprowadzanie ciężkich pieniędzy ze spółki, żeby później ją ukatrupić), ale tak naprawdę żaden bank nie jest w stanie tego sprawdzać na bieżąco - bo niby jak? Bilanse i sprawozdania się donosi raz w roku lub w przypadku odnawiania kredytu (zależnie od banku panują różne zasady). Ciekaw jestem jak bank sprawdzi co sobie poksięgowali Wisła i TF pomiędzy zawieraniem umów 
Poza tym nikt nie skasuje TF za anulowanie wirtualnego długu Wisły, gdyż jest on śmieszny w porównaniu z kwotami jakimi operuje TF. Dodatkowo, uwierz mi, w banku na zarządczych stanowiskach też nie pracują debile (ani księgowi z przyciasnymi mózgami) i wiedzą, że ten dług Wisły względem TF i tak jest nie do wyciągnięcia i jego być albo nie być nie ma żadnego znaczenia dla wypłacalności TF. Bądźmy poważni.
BC nie widzi powodu dla umarzania długu, bo od tego należy odprowadzić podatek. Na takie fanaberie to sobie może pozwolić Roman Abramowicz, a nie Bogusław Cupiał. Z resztą nawet w przypadku Abramowicza to zwyczajne wyrzucanie pieniędzy w błoto.
Dzięki, pozdro.
|
Cieszę się,że Ty masz otwarty,biznesowy umysł
Gdyby banki czy Cupiał przyjmowali takie reguły gry,jakie opisujesz,to zamiast Wisły mielibyśmy zaorane pole
Naprawdę nie mam ochoty kolejnemu "ekonomiście" udowadniać,że się myli i generalnie ma pojęcie czysto teoretyczne (o ile ma).A być albo nie być firmy może zależeć od kilku milionów,czy kilkuset tysięcy PLN,nawet jeśli obraca ona miliardami... Ale ani o wskaźnikach zadłużenia,jego strukturze i wpływu na finanse przedsiębiorstwa ani o wielu,wielu rzeczach,o których przyciasne mózgi księgowych słyszały,nie masz zielonego pojęcia.Nawet o tym,że bank może sobie sprawdzić częściej (i sprawdza) niż raz do roku olbrzymich pożyczkobiorców.A jak ? A choćby w BIK Przedsiębiorca. Zwłaszcza w czasach,w których rośnie zadłużenie (niespłacane) zarówno firm jak i klientów indywidualnych.Myślisz,otwarty biznesowy umyśle,że spłacanie lub nie kredytu w banku to jedyne,co bank interesuje

?

Może nie udawaj fachowca od tych spraw,bo prawdopodobnie nigdy nie miałeś do czynienia z zarządzaniem pieniędzmi nawet na poziomie niewielkiej firmy.
Wirtualny dług,tia...Tylko pieniądze,z których powstał,nie były wirtualne...

Problem w tym,że nikt nie mówi o księgowym anulowaniu długu,ale o długu,który trzeba będzie spłacić,bądź w miarę możliwości go zmniejszać.
Nigdy nie zadałeś sobie pytania dlaczego w prasie,tej przyjaznej Wiśle i nie,opisywano kłopoty Wisły przez chwile nawet z pensjami szeregowych pracowników,co dopiero pisac o kontraktach piłkarzy ? A przeciez wg Twojej teorii kreatywnej księgowości można sobie było ot tak,przelac potrzebne kwoty do zapłacenia,bo przecież "cóż to jest w porównaniu z kwotami,które obraca TF"...

Skończmy ten off top,bo mi nawet szkoda czasu,żeby reagować na kolejnego "eksperta". Poza tym to temat transferowy, i jak chcesz dyskutować na ten temat,zapraszam na prv,wyjaśnię Ci,czym kierują się banki,co sprawdzają i ile razy oraz to,że spłacany regularnie kredyt w banku to nie wszystko.