westersyl napisał(a):

|
Może się już powtarzam ale jeśli miałbym wybierać czy podpisać goscia których przez 5 lat nie sprostał w pełni oczekiwaniom a podpiosac piłkarza który regularnie w Górniku gra dobre mecze, jest kapitanem do tego prawdopodobnie założenie koszulki Wisły byłoby spełnianiem jego marzeń to wybieram Pazdana. Chyba że w klubie widzą miejsce dla dwóch bo to zasadniczo inne pozycji chociaż do tej pory w klubie nie mogą dojść gdzie wystawiać Jirsaka.
|
O, to, to.
Jirsak przez 5 lat nie rozegrał ani jednej rundy na dobrym, stałym poziomie i przez większość tego czasu pełnił rolę zmiennika. Jeśli zgodziłby się zostać w klubie, to raczej na tych samych zasadach, co oznacza, że w tym klubie nie ma dla niego miejsca. Po co zawodnik, który godzi się z pozycją rezerwowego?
Jeśli chcemy zagrać dobry sezon, to potrzebna jest drużyna ambitna, żądna zwycięstwa. Jak chcemy to osiągnąć, idąc po linii najmniejszego oporu, ściągając, tudzież podpisując piłkarzy, godzących się z rolą zmiennika?
Zresztą i tak polityka transferowa ostatnich lat to podejście od dupy strony. Nie ma jakiejś wizji tego, jak drużyna ma grać i w obrębie tego poszukuje się zawodników do zespołu. Ktoś podał przykład Borussi, która niewielkim kosztem zbudowała w skali Bundesligi silną drużynę. Ja dodam do tego Swansea, która też nie szastając milionami stworzyła zespół może nie bijący się o najwyższe cele, ale taki, który nie boi się o spadek z ligi, co daje dobry fundament do rozwoju. Jest jeszcze Montpellier...
Najpierw szukamy piłkarzy zagranicznych i wychodzi na to, że szrot buja się po galeriach i gra dobrze, gdy mu się zachce. Teraz ciągniemy wózek w drugą stronę.
Moim zdaniem trzon drużyny zawsze powinien być polski. Szatnia musi mówić w języku polskim, wtedy najłatwiej jest o jedność drużyny. Marcelo Bielsa zrobił ładnie grającą drużynę w Bilbao dlatego, że tam jest łatwa szatnia do prowadzenia. Etniczna jedność przełożyła się na grę zespołu - finalisty LE i Copa del Rey. Mourinho w Chelsea powiedział, że w klubie mówi się tylko po angielsku i do tego trzeba się dostosować. Gdy szatnia mówi jednym językiem, drużyna łatwiej rozumie styl gry, taktykę. Rozumiejąc, dochodzą do własnych wniosków, podnoszą swoje umiejętności, poprawiają grę całego zespołu.