AS82 napisał(a): 
|
Za czasów Kaczorów podsłuchiwano m.in. dziennikarzy , teraz nie słysze ,żeby podsłuchiwano dziennikarzy czy jakiś znanych ludzi ze świecznika,natomiast policja przez ostatnie lata nauczyła się korzystać z tej możliwości i widać biorą bilingi rutynowo niezależnie od tego czy sprawa dotyczy gangstera czy kogoś kto nielegalnie sprzedaje majtki na bazarze. Tak jak rutynowo pobiera sie odciski palców ,tak zapewne sie nauczyli pobierać bilingi bez wiekszej potrzeby. Wystarczy zmienić przepisy prawa ,to co dziś proponował Seremet, i ukróci się to praktyke
|
Ty podobnie jak szpen i pysio słyszycie co chcecie słyszeć. Widocznie masz nie czyszczone organy słuchu więc pierwszy z brzegu cytat o podsłuchach dzienikarzy za tvp.info - wiecej można poczytać klikając odpowiednia haslo w wujka googla- szczególnie polecam sprawe red.Sumlińskiego i akcji organizowanych na niego przez służby http://www.blogpress.pl/node/10111.Za czasów Kaczyńskiego - różne asy i szpeny poplułyby jadem monitory przy takiej sprawie
Cytat:
Bezprawnie odtajnione stenogramy
Dziennikarze na podsłuchu
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, w związku z próbą samobójczą dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego, nagrała rozmowy dwóch innych dziennikarzy: Cezarego Gmyza i Bogdana Rymanowskiego. Stenogramy z podsłuchów powinny być zniszczone. Zostały jednak bezprawnie odtajnione. Minister sprawiedliwości nakazał prokuraturze zbadać sprawę.
Dziennikarz Wojciech Sumliński na sali rozpraw (fot. PAP/Jacek Turczyk)
Rzecznik rządu Paweł Graś powiedział, że minister sprawiedliwości nakazał prokuraturze zbadać sprawę nagrania rozmów dziennikarzy przy okazji podsłuchu założonego w związku ze śledztwem ws. korupcji. Zapewnił, że nie było żadnych nielegalnych podsłuchów.
Zgodnie z prawem śledczy powinni zniszczyć nagrania, które nie były związane z prowadzoną sprawą. Nie zrobili tego – napisała „Rzeczpospolita”.
Stenogramy rozmów zostały – również bezprawnie – odtajnione i wydane przez prokuraturę pełnomocnikowi wiceszefa ABW Jacka Mąki, procesującemu się z „Rz” w prywatnej sprawie.
– To złamanie wszelkich zasad dotyczących ochrony tajemnicy dziennikarskiej – ocenia mecenas Jacek Kondracki, reprezentujący „Rz”.
ABW nagrała dziennikarzy w 2008 roku w związku z próbą samobójczą dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego. Rejestrowała też prywatne rozmowy Gmyza i Rymanowskiego z Sumlińskim.
W lipcu 2008 r. w kościele św. Stanisława Kostki w Warszawie dziennikarz Wojciech Sumliński próbował się zabić.
Sumliński był podejrzany o handlowanie tajnym aneksem do raportu o weryfikacji Wojskowych Służb Informacyjnych i o to, że za pieniądze miał oferować oficerom WSI pozytywną weryfikację umożliwiającą dalszą pracę w wywiadzie wojskowym. Dlatego założono mu podsłuch telefoniczny.
13 maja 2008 r. zatrzymała go ABW. Sąd nie zgodził się na jego aresztowanie. Prokuratura złożyła zażalenie i 29 lipca sąd kazał aresztować dziennikarza na trzy miesiące. Sumliński przekazał wtedy zaprzyjaźnionym dziennikarzom list, w którym pisał o samobójstwie. Rymanowski i Gryz postanowili go od samobójstwa odwieść.
Rymanowski: jestem zaskoczony
Dziennikarz telewizji TVN Bogdan Rymanowski jest zaskoczony tym, że ABW podsłuchiwało jego rozmowy telefoniczne. Wyjaśnił, że informację o tym, iż „Rzeczpospolita” ma stenogramy jego rozmów, otrzymał od gazety dwa dni przed ukazaniem się artykułu.
Dziennikarz TVN przyznał, że ze względu na wykonywany zawód spodziewał się, iż kiedyś może być podsłuchiwany, jest jednak zaskoczony tym, że nagranie jego rozmowy wbrew obowiązującym zasadom nie zostało zniszczone, mimo że nic nie wnosiło do jakiejkolwiek sprawy.
Rymanowski podkreślił, że jeśli był podsłuchiwany bez zgody sądu, to zostały złamane jego elementarne prawa. Zaznaczył, że nie jest i nie był nigdy o nic podejrzany, dlatego dziwi się, że jego służbowe i prywatne rozmowy były nagrywane. Jak wyjaśnił, może to negatywnie wpłynąć na jego wiarygodność.
– Dziennikarz ma mnóstwo kontaktów i informatorów. Nie chciałbym, by w przyszłości ludzie bali się do mnie dzwonić - dodaje. Wyraził nadzieję, że sprawa zostanie wyjaśniona i że podsłuchy nie były nielegalne.
Politycy o podsłuchach
Prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział, że wiceszef ABW Jacek Mąka, wykorzystując nagrania rozmów telefonicznych Wojciecha Sumlińskego z dziennikarzami do procesu cywilnego wobec „Rz”, w sposób oczywisty złamał prawo. – Tę sprawę trzeba wyjaśnić, bo prawo złamano z całą pewnością. (...) Nie wiem, czy podsłuch był legalny, natomiast to, co uczyniono dalej z tymi taśmami, to jest kolejna demonstracja tej ekipy, że prawa nie przestrzega i nie ma zamiaru przestrzegać – powiedział J. Kaczyński.
– Ta sprawa musi być wyjaśniona do końca dlatego, że nielegalne podsłuchy zakładane jeszcze w dodatku przez jedną ze służb, a tak brzmią oskarżenia pod adresem ABW, to jest coś, co absolutnie nie mieści się w standardach państwa prawa, zwłaszcza jeżeliby te podsłuchy zakładane były dziennikarzom – podkreślił poseł PO Jarosław Gowin.
Według europosła PSL Jarosława Kalinowskiego, ostatnie wydarzenia pokazują, że w Polsce mamy problem z nadzorem nad służbami specjalnymi. Kalinowski zaznaczył jednak, że trzeba poczekać z osądem sprawy dziennikarzy i ABW na więcej szczegółów.
Poseł Lewicy Ryszard Kalisz uważa, że w naszym kraju nie ma żadnych prawnych realnych możliwości nadzoru nad służbami i sprawdzenia, czy działają one zgodnie z interesem państwa. Poseł Kalisz podkreślił, że tę kwestię należy jak najszybciej rozwiązać.
Oświadczenie zastępcy szefa ABW ppłk Jacka Mąki
W dniu 30 lipca ubiegłego roku na łamach dziennika "Rzeczpospolita" Cezary Gmyz opublikował zniesławiający mnie artykuł. Autor tej publikacji dopuścił się szeregu kłamstw i pomówień godzących w moje dobre imię i mój wizerunek. Jak każdy obywatel, korzystając z przysługujących mi praw, wystąpiłem na drogę sądową w celu obrony mojego dobrego imienia.
W trakcie wytoczonych przeze mnie procesów przeciwko dziennikowi "Rzeczpospolita" oraz autorowi publikacji Cezaremu Gmyzowi, przedstawiłem szereg dowodów na to, iż tezy autora publikacji są kłamliwe.
W związku z ostatnimi przesłuchaniami, w ramach wspomnianego procesu Wojciecha S. i Cezarego Gmyza, reprezentujący mnie w procesie sądowym pełnomocnik wystąpił do prokuratury prowadzącej postępowanie w sprawie korupcyjnej, przeciwko wyżej wymienionemu Wojciechowi S. i Aleksandrowi L. o dowody mogące podważać tezę autora wspomnianej publikacji. Wniosek pełnomocnika został uwzględniony na podstawie art. 156 ы 5 kodeksu postępowania karnego.
W następstwie, materiały z prokuratorskiego śledztwa zostały udostępnione i uznane przez sąd za dowody w wytoczonym przeze mnie procesie cywilnym. W ocenie mojego pełnomocnika, wniosek dotyczący udostępnienia materiałów z toczącego się śledztwa, może mieć istotne znaczenie dla weryfikacji prawdomówności oraz wiarygodności autora zniesławiającej mnie publikacji. Pragnę zauważyć, iż jedynym dysponentem materiałów, o które wystąpił mój pełnomocnik, nie jest Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, lecz Prokuratura Apelacyjna w Warszawie.
Przez całe życie kierowałem się wyłącznie zasadami postępowania zgodnego z prawem. Dlatego też czuje się skrzywdzony kolejną próbą publicznego zdyskredytowania mnie i reprezentowanej przeze mnie instytucji.
Jacek Mąka
|
Ostatnio edytowane przez Arapaho : 03.04.2012 o godz. 10:52.
...........................
– Panie marszałku, a jaki program tej partii?
– Najprostszy z możliwych. Bić ....y i złodziei, mości hrabio.
Opis: rozmowa hrabiego Skrzyńskiego z Piłsudskim na temat możliwości założenia przez Piłsudskiego partii politycznej
|