willow napisał(a):

Czytam Twoje posty od dłuższego czasu i muszę przyznać, że masz fobię na punkcie piłkarzy z zagranicy. Może wpisuje się to w Twoją filozofię życiową, ale nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Prowadzisz jakąś głupkowatą krucjatę przeciwko cudzoziemcom, ale merytorycznie nie jesteś w stanie podjąć jakiejkolwiek dyskusji.
Wywal no kolego ze składu Wisły cudzoziemców i zaproponuj na ich miejsce graczy krajowych, których jesteśmy w stanie zakontraktować, albo których mamy w kadrze. Czy to nie Ty byłeś zwolennikiem Czekaja w wyjściowej jedenastce?
Piszesz żeby pisać, ale nie jesteś w stanie zaproponować żadnej alternatywy, więc daj sobie na wstrzymanie.
|
Czekaj nie popisał się tylko w meczu z Koroną. Różnica między nim, a innymi jest taka, że ci oni dostali dużo więcej szans.
Gdybym miał fobię na zawodników z zagranicy, to czepiałbym się Pareiki, Meliksona, wcześniej Clebera, czy Marcelo i Uche (w przypadku Nigeryjczyka chodzi mi tylko o jego umiejętności piłkarskie). Krytykuję i oceniam obecny stan Wisły. Mnie nie robi różnicy, czy skrytykuję Polaka, Serba czy Holendra. Uwierz mi. Kiedyś Wisła była bardzo podobna do Bilbao. Wiem, że mnóstwo lat upłynęło, ale gdy patrzę na skład Wisły sprzed wielu lat ogarnia mnie smutek. Tacy zawodnicy jak: Reyman, Balcer, Woźniak, Gracz, Jurowicz, Kohut, Kawula, Monica, R.Budka, Kmiecik, Kapka, Nawałka, Iwan, Musiał, A.Szymanowski (w bardzo młodym wieku przeniósł się do Krakowa) i jeszcze bym z kilkunastu wymienił, byli z Krakowa, czy z okolic i są to legendy Naszego Klubu. To byłby mój ideał Wisły. Jakąś namiastkę dałoby się zrobić (np. trzech Krakusów w podstawowym składzie) i żeby nie było żadnej straty. Pytanie za sto punktów, o ilu wynalazkach z zagranicy będziesz pamiętał za trzydzieści lat i ilu z nich będzie nagradzanych przed meczem za zasługi za kilka/kilkanaście lat - jak na wczorajszym spotkaniu Kawula?
Kiedyś krytykowałem Brożków, czy Zieńczuka, a od pierwszych dni w Wiśle Łobodzińskiego, bo dla było mnie nieporozumieniem i skandalem, że zastąpił Kosowskiego. Teraz Polaków nie krytykuję, bo ich praktycznie nie ma. Ci, którzy są, to proszę bardzo: za co mam Wilka krytykować? Garguła gra jak gra, ale on jest po ciężkich kontuzjach, a mimo wszystko gra nie gorzej niż pewni ludzie spoza Polski. Choć z niego też bym po sezonie zrezygnował.
W Polsce jest sporo młodych piłkarzy i skoro taki Lewandowski, Szczęsny, czy Piszczek są cenieni za granicą, a byli kształtowani w naszym kraju, to znaczy, że trzeba szukać, bo talentów w Polsce nie brakuje. Skoro jeden z najlepszych klubów pod względem skautingu na świecie kupił bramkarza Lechii, a nie kogoś z innego regionu świata. Tylko mało komu chce się szukać. Już nawet taki Jóźwiak, czy ktoś inny z Legii (nie orientuję się w nazwiskach) znaleźli kilka talentów i na nich zarabiają.
Co do konkretnych wzmocnień z Polski, to oczywiście byłby problem ze sprowadzeniem kogoś robiącego różnicę - w naszych realiach finansowych. Przez to też, że jeszcze dziesięć lat temu młodzi Polacy mieli łatwiej w wybiciu się (Żurawski, Kosowski, Głowacki, Baszczyński w Naszym kontekście), a teraz w wielu klubach wolą sprowadzać szrot z zagranicy (Widzew, Lechia, Cracovia, itp.) i utalentowani Polacy mają gorzej, bo nie mają układów, a nie są gorsi. Gdyby ten temat dokładnie rozwinąć, byłaby niezła afera o charakterze karnym w wielu drużynach. Jednak skoro Legia potrafiła ściągnąć Żewłakowa, to my też mogliśmy. Co do piłkarzy nic nie wnoszących do gry z zagranicy (których u Nas nie brakuje), napiszę tak: chociażby taki Pazdan nie jest gorszy od Lameya, a zarabiałby dużo mniej, więc byłaby zaoszczędzona kwota na kogoś w stylu Maora. Skoro Lamey i Pazdan byliby rezerwowymi, więc nie byłoby różnicy. Czy Sobota byłby gorszy od Kirma? Czy Piech byłby gorszy od takiego Genkowa? W mojej ocenie nie. Zaoszczędzone pieniądze w ten sposób mogłyby pójść na niezłych z zawodników z zagranicy i przede wszystkim, którzy mieliby szczyt kariery przed sobą. W Wiśle od dawna jest jeden problem - sprowadza się w większości byle kogo, bo jaki Genkow, Kirm, Nunez, Bunoza, Jirsak, Jovanić i wielu innych miało papiery by się znaleźć w Wiśle? Skoro nie są to, nigdy nie byli i nie będą zawodnicy robiący różnicę, a kosztowali dosyć dużo.
Co do twierdzenia wielu użytkowników tego forum o powinności sprowadzania na potęgę zagranicznych piłkarzy, szkoleniowców, to napiszę jeszcze jedno zdanie: gdyby Probierz (wcześniej Moskal, Skorża, itp.) prowadził konferencje po niemiecku/angielsku/hiszpańsku zyskałby wśród tych kibiców spory szacunek. To są jakieś kompleksy, czy ogólne niedowartościowanie naszego kraju. Myślisz, że w Anglii, w Hiszpanii, czy w Holandii trenują tak, że Polscy trenerzy by nie wiedzieli o co chodzi?