Wojtas napisał(a):

|
Wisla to Wisla.U siebie ma grac ofensywnie ,ma gniesc przeciwnika.Maaskant wszystko spitolił w tej kwestii ,ale moze uda sie to odmienic.
|
Niestety, to są tylko pobożne życzenia. Żeby grać tak, jak chce połowa tego forum, to trzeba mieć naprawdę dobrych napastników. My z naszych dwóch (sic!) możemy stworzyć jednego - całkiem niezłego, ale nie znam kogoś kto dysponowałby taką syntezującą maszyną. Nie wspominam o skrzydłowych, bo to od pewnego czasu w kontekście Wisły brzmi jak abstrakcja. Czy to nie było czasem tak, że przed przyjściem Nuneza twierdzono, że to taki "turbokozak" na lewą stronę? Dobre sobie, hahah!
To zwalanie winy na Maaskanta to też takie ciut naciągane. Nam ciężko się gra z przeciwnikami, którzy zagęszczają środek pola i okolice swojego pola karnego. Wszak nasi napastnicy nie są ani wybitnymi dryblerami, ani demonami szybkości. Zanim ta nasza falanga wwali się w pole karne, to już najpewniej nic z tego nie będzie.
Osobiście zrzucam tutaj winę na sędziów i to, że pozwalają na symulowanie (czy oni nie oglądają powtórek meczów, które prowadzili?). Wiem, że to działa w jedną i drugą stronę, ale ciężko atakować, gdy przeciwnik się kładzie, a sędzie gwiżdże wszystko jak w koszykówce. Faul w ofensywie goni faul w ofensywie. Patrzę czasem na ligę angielską i tam taka Korona Kielce (tfu!) musiałaby się spiąć, żeby obronić wynik, bo takie przewrotki, fikołki, koziołki, jak robili w meczu z nami, sędzia raczej by puścił. Tak było za Maaskanta, tak było za Kazika i tak pewnie będzie za Probierza. Chociaż mam nadzieję, że zacznie on wpuszczać Paljica za Kirma. Wiem, wiem - jeden i drugi to żadni piłkarze, ale pierwszy ma chociaż jakiekolwiek przyśpieszenie. My potrzebujemy szybkich, silnych i przebojowych kopaczy, którzy będą potrafili się urwać. Probierz powinien więc sięgnąć po swego ulubieńca - Grosickiego

.
Dlatego śmiem zaryzykować stwierdzenie, że dla naszych punktów będzie lepiej, jeśli nie będziemy, póki co, grać zbyt ofensywnie. Nie za bardzo mamy kim. Natomiast mamy kilku takich delikwentów, którzy swoimi zagraniami potrafią otworzyć przeciwnikowi drogę do naszej bramki. Jest sens ryzykować?