Mnie zwalił z nóg "Roar" Melikson.

A co do meczu, to momentami strasznie irytowała mnie gra Genkova. Po co napastnik gra tyłem do bramki w sytuacji, gdy mamy już dwa gole przewagi? Zrozumiałbym jeszcze, gdyby był nominalnym pomocnikiem, ale on uparcie zostawiał Bitona samego i krążył blisko naszego pola karnego.