Teraz mnie nie dziwi ,że Małecki miał się za pół boga w Wiśle skoro miał takich kolesi za sobą. A swoją droga co kilka piw postawionych w mlynie może zrobić z "wiernych kibiców " Wisełki.
Cytat z wypowiedzi Małeckiego na SKWK
"Zacznijmy od początku. Gdy schodziłeś z boiska podczas meczu ze Standardem mogłeś chyba nieco inaczej wyładować swoje emocje.
-Na pewno mogłem zachować się lepiej. Był to pierwszy mecz w tej rundzie i ja byłem zdegustowany, że trener mnie zdejmuje z boiska w 57 minucie, a nie w przerwie, to była sportowa złość."
Strach pomysleć jak naubliżał by Moskalowi gdyby ten zdjął go w 75 minucie. A w 89 to już chyba Kazek dostał by liścia od Małeckiego.