abruzzi napisał(a):

|
Ano dlatego, że jak zajdą tak niespodziewane okoliczności jak na Okęciu niedawno to kapitan Wrona będzie mógl bez szwanku wylądować bez podwozia na "brzuchu". Sugerujesz, że gdyby wylądował na grzbiecie zniszczenia byłyby takie same?
|
Gdyby samolot nie miał ogona i jakimś cudem nie przechylił by się (w przypadku który przedstawiasz zapobiegły temu silniki) ani na jedną ani na drugą stronę to najprawdopodobniej również nic by się nie stało. Konstrukcja jast tak wytrzymała jak jej najsłabszy element, to chyba dla Ciebie nie nowina. Dlatego różnice w wytrzymałości podłogi i sufitu nie mogą być znaczące, jeżeli wogóle jakieś są. Sprawdził to ktoś, obliczył? Czy znowu "musi tak być" żeby ew kapitan Wrona mógł lądować

.
Zmęczeni tematem muszą być Ci którzy od początku dawali wiarę spiskowym teoriom najpierw MAKu potem komisji. Ciężko się jest pogodzić z faktem że ktoś nas oszukał. Już łatwiej dalej udawać ze wszystko jest cacy, albo wyrażać znudzenie, zmęczenie itp.