Arapaho napisał(a):

O którą katastrofę chodzi ? Ostatnie były te 2 :
http://www.se.pl/wydarzenia/swiat/ro...ci_191830.html .
http://www.polonia360.com/News_katas...3244_7_98.aspx
I samoloty rozpadły sie na kilka części , w obu przypadkach byli ocaleni, żaden z nich się nie obrócił, żaden z nich nie rozpadł się na tysiące kawałków w promieniu kilkuset metrów .
W 2 przypadku na wysokości kilkuset metrów wysiadły 3 silniki a mimo to samolot szybując we mgle i uderzając dziobem w ziemię rozpadł się na tylko 3 kawałki.
U nas na 5 metrach zawadza niby w drzewo i z ok 10-15 m (ponieważ nabierał wysokości )spada na ziemię rozpadając sie na jak domek z kart.
Czy naprawdę trzeba być lotnikiem żeby dostrzec że coś tu jest grubo nie halo?
|

Juz ciagłe powracanie do tego tematu i rozważanie nad stekiem bzdur jest naprawde męczące ,ale racz zauważ delikatną różnice gdy samolot ,jak w tej opisanej tu sytuacji ,"kładzie" sie równomiernie na prostym jak blat pasie startowym ,a sytuacją gdy samolot uderza o zróżnicowane ,nierówne podloże ,które ponoć wznosiło się nieco (jar) ,haratając o wszystko co mu sie znajduje na drodze ,drzewa ,dziury kamienie itd.
Ayala jeszcze wmieszał w to Nato ,ktore zapewne ma nagrania z tej tragedii, kogo nastepnego obwinicie,Obame ?
