dj_ibutti napisał(a):

|
Zgadzam się. Zjeździłem autem z 20k km. ale takiego buractwa jak w Wawie to nie widziałem nigdzie. Nie daj boże, próbować pas zmienić. Nikt nie wpuści. Zwężenie? Jak się wepchniesz na chama to może. Spychanie na krawężnik i do rowu to normalka. Jedziesz, zmienia się na czerwone, a gość za Tobą ani myśli hamować. Piesi idą na zielonym, a kierowca trąbi. A najlepszy jest mój ukochany skręt z Al.Krakowskiej w stronę Jerozolimskich, pod pierwszym wiaduktem od strony Okęcia. Totalna wolna amerykanka. Z prawego pasa nagle ktoś skręca w lewo. Pas się kończy? To co... jedziemy przed siebie.
|
pozwolę się nie zgodzić.w Wawie jeżdzi duzo lepeij niż u nas.jest jedna zasada.szybko i zdecydownie.jak chcesz zmienić pas to to po prostu robisz a nie czekasz azz sie ktos zlituje.