Wyświetl pojedynczy post
PvD
Armia Białej Gwiazdy
 
 
Od: 11.2002

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#10
Stary 10.11.2011, 14:45
emjot napisał(a):Wyświetl post
Było też bardzo prozaicznie: Kaziowi urodziło się dziecko, mieszkał w hotelu TSu bodaj w jednym pokoju
mieszkania działaczom załatwić się nie dało, klub cienko prządł więc..


co do koszulki pod dachem. Absolutnie i bez dwóch zdań się należy.
Cytat:
O Wiśle rozmawia z wielką pasją. Momentalnie można wyczuć, iż jest ona dla niego czymś więcej, niż tylko zwykłym miejscem pracy. Taki tok rozumowania potwierdzał wielokrotnie godnym reprezentowania jej barw nie tylko wtedy, gdy Biała Gwiazda była u szczytu ale także i wtedy, gdy przy Reymonta notowano gorsze czasy. KAZIMIERZ MOSKAL - bo o nim mowa, to niegdyś bardzo dobry piłkarz, dziś dobrze rokujący szkoleniowiec, a poza boiskiem wartościowy człowiek, dlatego nie ma żadnych wątpliwości, iż należy mu się miejsce w gronie najwybitniejszych postaci naszego ukochanego klubu.
(.....)
Los co nakazał zmianę barw klubowych
Lato 1990 roku fanom "Białej Gwiazdy" zapadło w pamięci jeszcze z innego powodu. Po uwielbianego na trybunach Kazika, zgłosił się - mający mocarstwowe plany - poznański Lech. "Z jednej strony ów rok był bardzo dla mnie szczęśliwy. Mieszkając z żoną w jednym pokoju, w hotelu w hali doczekaliśmy się narodzin syna. Z drugiej strony martwić musiał stan naszej egzystencji. W Wiśle nie było mowy wtedy o wysokich zarobkach. Klub natomiast potrafił pomóc zawodnikom w uzyskaniu mieszkania. Jednak nie po zmianie ustroju, więc mnie takie wielkie szczęście objąć nie miało prawo.. Jasno tłumaczyłem wtedy wszystkim, iż nie chcę z Krakowa nigdzie wyjeżdżać, gdyż jestem człowiekiem mocno przywiązującym się do danego miejsca czy środowiska. Ale z drugiej strony chcąc zadbać o interes rodziny musiałem poszukać dla niej odpowiedniego lokalu mieszkalnego. Gdyby Wisła obiecała mi jakiekolwiek lokum, nigdzie bym się nie ruszał, choć kwota oferowana za mnie przez "Kolejorza" była naprawdę spora i to dzięki niej klub mógł jeszcze potem przez jakiś czas spokojnie egzystować"
W Poznaniu powstał bardzo silny jak na polskie warunki zespół. Ale...tak bardzo nie chciałem odchodzić z Krakowa, tak bardzo było dla mnie ciężkie w Wielkopolsce pierwsze pół roku mojego pobytu. Nawet, gdy w pewnym momencie zawitał do mnie były bramkarz Wisły,a w tamtym okresie jej kierownik Robert Gaszyński, mówiąc, iż Lech zalega "Białej Gwieździe" jakieś pieniądze za transfer i nie wykluczony jest mój powrót, bardzo się ucieszyłem. Tym bardziej, że poznaniacy zaczęli ociągać się z wręczeniem mi kluczy do obiecanego przez nich dla mnie mieszkania. Musiałem żyć z nowonarodzonym dzieckiem i żoną w mieszkaniu zastępczym, bardzo małym i zaniedbanym, co bardzo mi nie pasowało. Pewnego dnia nawet spakowaliśmy wszyscy walizki, a ja udałem się na Bułgarską do siedziby poznnańskiego klubu, grożąc tamtejszym włodarzom, iż jeśli natychmiast sprawa nie posunie się do przodu, to wracam momentalnie do Krakowa. Jak się okazało moja wizyta przyniosła pomyślne rozwiązanie.
(....)
FORZA WISŁA 2006 Październik "Z cyklu legendy Białej Gwiazdy"
Cytat:
Decydując się na grę w Wiśle i podpisując z nią kontrakt piłkarz powinien automatycznie przyjąć świadomość panujących przy R22 zwyczajów. A jednym z kanonów który powinien przyświecać każdemu wiślakowi jest poszanowanie trójkolorowych barw. Szanować powinien je każdy z nas ( i umieć się z nimi obchodzić) bez względu na to czy w danym momencie owładnął nami strach, panika, euforia, złość czy cokolwiek innego.
Są bowiem pewne granice, których nigdy się nie przekracza.
Odpowiedz cytując