|
Czyżby fart Maaskanta się skończył? Rok temu uratował go Boukhari, który do derbów uważany był za totalny niewypał transferowy. Arab strzelający Starozakonnym na "ziemi świętej" - ironia losu.
Cóż, dzisiaj może go zwolnić bramka... Holendra, uważanego za niewypał transferowy. Van der Biezen strzelił właśnie pierwszą swoją bramkę w lidze i pewnie ostatnią. Czyżby znowu ironia losu?
Pozostaje tylko wiara w cud, bo gramy kichę i przegrywamy zasłużenie.
PS. Analogicznie skoro van der Biezen się przełamał, pozostaje nam wierzyć w cudownego gola Kew Jaliensa, który w 90 minucie uratuje nam remis, albo nawet zapewni nam 3 punkty.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|