flamengista napisał(a):

W 3 ostatnich meczach za Skorży nie strzeliliśmy nawet bramki, przegraliśmy 2 spotkania (z Bełchatowem i Arką), remis z Jagą. Wcześniej przegrane derby, przegrana z Legią, przegrana z Amiką i kompromitacja z Levadią. Do tego totalna kicha, graliśmy klasyczną "dzidę", zupełny marazm w ataku. Punkty ciułaliśmy tylko dzięki świetnej parze stoperów Głowa-Marcelo, z których ten drugi strzelał nawet sporo bramek. A pozycję w tabeli zawdzięczaliśmy nieporadności Legii i Amiki, z resztą ci drudzy w końcu przestali robić nam prezenty.
Gdyby wtedy nie zwolniono Skorży, prawdopodobnie nie byłoby już czego ratować. Skorża stał na krawędzi przepaści i było gotowy uczynić kolejny krok naprzód.
To nazywam ruiną i zgliszczami.
|
Nasza pomoc w tamtym sezonie zazwyczaj wyglądała tak: Kirm, Łobodziński, Sobolewski, Diaz. Z takimi zawodnikami to ja nie widzę innej opcji niż dzida. Sytuację miał ratować Issa Ba ale nie był gotowy do gry na pełnych obrotach (i chyba był generalnie za słaby). Skorża nie miał nawet ćwierć takiego zawodnika jak Melikson. Głównym powodem porażki w tamtym sezonie była żałosna polityka transferowa, a nie Skorża. Jak nazwać inaczej sytuację kiedy, tak jak wspomniałeś, grę opieraliśmy na środkowych obrońcach, a Marcelo był jednym z trzech najlepszych strzelców drużyny!?