|
Wisła gra z dtużynami z Danii, Holandii i Anglii. Legia z Holandii Rumunii i Izraela. Więc porównywanie wyników nie ma sensu. Nie ta półka.
Jednak styl gry Wisły optymizmem nie napawa. Po pierwsze motoryka, przecież dostaliśmy wczoraj drugą bramkę bo Brud ze zmęczenia nie mógł w 30 minucie ustać na nogach. Porównanie do tego łysego który wkopał nam dwie bramki zwyczajnie załamuje. Po drugie zespołowość, wszystkie bramki które straciliśmy to efekt kombinacyjnej gry Anglików, pierwsza bramka to klasyczny przykład wytrenowanego schematu, widział ktoś u nas coś choćby zbliżonego? Nie u nas Kirm ma klapy na oczach, a jak raz na ruski rok fartem strzeli bramkę to leci całować Maaskanta jak nie powiem kto. I każdy kolejny robi to samo, indywidualne szarże nic więcej. Gdyby Kirm dograł zamiast sie kiwać wygrywalibyśmy, niestety na tym poziomie jak ię nie strzela setek to sie dostaje w dupę. Po Odense nasi powinni sie tego nauczyć.
Maaskant za brak w składzie Boguskiego choćby na 20 min powinien pakować manele. Bo drużyny to on nie zbuduje.
A obrona? Jak jesteśmy słabsi fizycznie, wolniejsi, mniej zorganizowani to ułożona drużyna zawsze nas rozklepie. Apoel jak potrzebował zrobił to w 10 min. Zwłaszcza w końcowych fragmentach połów kiedy "drzewa umierają stojąc". Żeby tak nie było musi być zespół, czyli układ w którym słabość jednego uzupełnia inny. W obronie to podstawa. Ale o czym tu marzyć jak w ataku wychodząc czwórką na trzech obrońców koleś z piłką nikomu nie podaje tylko zaczyna sie kiwać. To świadczy o prostym fakcie że cele drużyny ma w dupie i chciałby znów cmoknąć trenera. Takie zachowanie niszczy drużynę, a jak trener zamiast takiego wyp....na ławę jeszcze go foruje to reszta zaczyna sie buntować i po zawodach. Trener nie musi sie znać na piłce żeby zbudować zespół, tak jak znający sie na piłce trener niekoniecznie zespół zbuduje. Bez zespołu nie ma wyników i kółko sie zamyka.
Ostatnio edytowane przez Drozd : 04.11.2011 o godz. 12:18.
|