masterlag napisał(a):

|
flamengista- ale przecież Kirm gra tak zawsze. Czasem ma przebłyski (jak np. tak krótka ubiegło sezonowa seria goli), ale on nigdy nic wielkiego nie grał. Sorry, ale jeśli rep. Słowenii, piłkarz z taką gażą nie umie kiwnąć zawodnika Limanovii to jest coś nie halo. Nawet bardzo nie halo! (...)
|
Otóż nie, nie zgadzam się. Kirm w pierwszych miesiącach, jak do nas przyszedł zachwycał dynamiką, przyspieszeniem, ale i umiejętnością przyjęcia piłki w biegu czy dośrodkowaniem (również w biegu).
To były pierwsze 3 miesiące, akurat wtedy gdy drużyna grała już totalną kichę za późnego Skorży (Levadia i później). Może na tle grających padakę kolegów świeży Kirm się wyróżniał, może z czasem patrząc na dziadowskie otoczenie sam zdziadział.
Ale przecież w reprezentacji Słowenii gra zupełnie inny Kirm. Ten z pierwszego meczu z Levadią: owszem, szalenie nieskuteczny, ale niesamowicie zadziorny, wybiegany, walczący. I niezły w grze kombinacyjnej.
Powiem szczerze: jeszcze nigdy nie widziałem aż takiej dysproporcji między grą zawodnika w klubie i reprezentacji. Zupełnie różne światy!
Nie wiem, co się z nim dzieje, ale ewidentnie jest z nim problem. Moim zdaniem powinien powędrować na ławę, by sam się nad tym zastanowił. Bo to wbrew pozorom nie jest zły piłkarz! Ma potencjał, którego u nas w ogóle nie wykorzystuje.
Taki Łobodziński był stale tragiczny. Kirm na początku pokazał świetną grę, ale mijają już 3 lata i formy do tej pory nie odnalazł. A ostatnio jest tak źle, jak nigdy wcześniej.
wolfy napisał(a):

|
(...)Wychodzi na to, że jednak Maaskant lepiej wie kto co sobą prezentuje. (...)
|
I całe szczęście. Ja mogę się tu mylić bez konsekwencji. Mało tego, bez bicia przyznaję się do błędu. Natomiast lepiej, by Maaskant mylił się jak najrzadziej. Choć nie ma co się łudzić: każdy czasem popełnia błędy.