emj10 napisał(a):

|
W sumie dobrze, że mało się ostatnio udzielam ...
|
No właśnie. Kolega ostatnio zniknął anonsując tylko raport o drogach który miał zostać ujawniony zaraz po ogłoszeniu wyniku wyborów. Wynik wyborów ogłoszono a raportu nie ...

1. Ale żeby zupełnie nie odchodzić od tematu. Podobno po strzeleniu przez ŁKS drugiej bramki jakiś jajogłowy z anala przekazał sędziemu technicznemu informację że nie było spalonego. W realcji widać było w tym momencie pewne zamieszanie: główny najpierw podejmuje decyzje o nieuznaniu bramki (kierując się sygnalizacją bocznego), potem rozmawia z (chyba) bocznym (tak jakby doszła do niego informacja że w powtórce telewizyjnej widać że się pomylił) i swoją decyzję podtrzymuje. Zastanawia mnie co by sie stało gdyby na wskutek informacji uzyskanej od dziennikarzy na podstawie powtórki główny zmienił swoją decyzję? Jak rozumiem jednym z głównych argumentów przeciwko stosowaniu powtórek jest to że piłka nożna jest grą błędów a mylić może się również sędzia. Czy w takiej sytuacji sędzia zmieniając swoją decyzję wbrew wytycznym FIFA (podejmowania decyzji w oparciu tylko o "widok boiskowy", bez powtórek) nie popełnił by większego błędu niż nieuznając bramki? Teoretycznie można sobie wyobrazić sytuację w których takie "dziennikarskie pomagierstwo" prowadziłoby do świadomego (dziennikarz świadomie wprowadził sędziego w błąd) bądź nie świadomego (zła interpretacja powtórki) wypaczania wyników meczów. Pomijając wszystko inne wydaje mi się że w tej konkretnej sytuacji (a więc popełnienia błędu i późniejszego podtrzymania tej decyzji pomimo informacji o błędzie) Małek zachował się bardzo dobrze. Powstaje oczywiście pytanie czy (biorąc pod uwagę obecne regulacje) nie należałoby zakazać dziennikarzom informowania sędziów w trakcie meczu (a przynajmniej do momentu podjęcia decyzji) o ich ewentualnych błędach?
2. Zaczynam się też zastanawiać czy ostatnia jazda z Wisłą w mediach (RM zły, kiepski styl, mało Polaków w składzie, stronniczy sędziowie itp, itd) nie ma coś wspólnego z tym że dwie główne grupy miedialne (TVN z przyległościami i Polsat razem z analem) są jednocześnie powiązane kapitałowo z głównymi konkurentami Białej Gwiazdy (Legia, Śląsk). W obu stacjach nie brakuje fachowców od "czarnego PR" rodem z dawnych służb. Motyw też jest (Wisła jest potencjalnym konkurentem na "rynku kibiców pilkarskich"). Od zawsze wydawało mi się że posiadanie klubu piłkarskiego przez grupy medialne to z punktu widzenia całej ligi (a dokładnie pozostałych zespołów) słaby pomysł. Trochę tak jakby Gazeta Krakowska ścigała się o większa publikę z TVN czy Polsat.