Emenems81 napisał(a):

Jak dla mnie Floyd zrobił to co powinien, komenda box, poszła bomba i po sprawie.
Ortiz jest sam sobie winien, sprowadził walke do ulicy, a Floyd walkę w sposób uliczny zakończył i tyle w temacie.
|
Właśnie o to chodzi, że walnął przed komendą box. Przede wszystkim zawalił sędzia - zresztą widać, jak ma osrany wyraz twarzy, jak Meskykaniec zalicza glebę.
Floyd też zachował się jak wieśniak - wygrywał walkę zdecydowanie na punkty i miał wszystko pod kontrolą. A obrażanie nestora amerykańskiego dziennikarza, który zadał słusznie niewygodne pytanie było dnem dna.
Cała sala wybuczała Floyda, mimo że to on był bohaterem wieczoru i reprezentował USA.