Drozd napisał(a):

|
Pewnie że nie ma znaczenia, zmienia tylko tyle że piłkarzyki więcej kasują za grę. Co w cale nie znaczy że grają lepiej. Myślisz że taki piłkarz jeżeli op.....ala się za 20 000 euro rocznie to nie będzie potrafił op...alać się za 2 mln euro? Jezeli tylko za opp....alanie się nie pójdzie siedzieć na ławie to będzie się op.... w każdym meczu. I przez op... rozumiem zarówno brak ambicji jak i żenujące błędy techniczne. Piłkarz musi czuć presję musi mieć pewność że jak nie będzie grał na 110 % to będzie siedział na ławie i premię meczową szlag trafi. Bez tego nawet Real z gigantycznym budżetem dostawał w cyce z drugoligowcem. Nie wiem czy dla nich było to śmieszne.
|
Widzę, że wbrew pozorom zgadzasz się z Miłoszem, bo do tego, żeby w drużynie była zdrowa konkurencja jest potrzebna kasa

. Jak więc widać mamona to podstawa.
Wracając do ambicji działaczy i kibiców, sytuacja wygląda tak, jakbyśmy chcieli wygrać rajd Paryż-Dakkar w Fiacie 126p. Z jednej strony właściciel, prezes i kibice mają ogromne oczekiwania, z drugiej za oczekiwaniami nie idą odpowiednie fundusze. Zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób zarobki 250-350 tys EUR wydają się niebotyczne, ale w perspektywie celu, jaki sobie postawiliśmy, robią średniawe wrażenie. Pora zdać sobie sprawę z tego, że zawodnicy, którzy chcą grać za taką gażę w Polsce, albo są już blisko sportowej emerytury, albo znaleźli się na mieliźnie kariery, albo jakimś cudem zostali przeoczeni przez skautów bogatszych klubów (jak Melikson) albo prezentują podobny poziom do naszych ligowców. Tak więc, jeśli mamy zrobić kolejny krok, musimy zacząć więcej płacić. Tylko że... Moim zdaniem Polskie kluby doszły obecnie do ściany. Osiągnęliśmy maksymalny poziom, albo zbliżony do maksymalnego, jaki można sobie kupić za budżety 50-60 milionów i nie za bardzo widać szansę na poprawę i skok jakościowy. Nie w tych realiach ekonomicznych. Żeby to się zmieniło i wzrosły możliwości finansowe krajowych klubów, potrzebna jest większa kasa ze stadionów (na co trudno liczyć bez podniesienia poziomu sportowego), większa kasa z praw telewizyjnych (na co trudno liczyć bez podniesienia atrakcyjności ligi), solidna kasa od sponsorów (nie mamy nawet sponsora).
willow napisał(a):

Jasne, że budżet ma znaczenie, ale to nie jest tak, jak opowiadają niektórzy, że przegraliśmy z APOEL-3m czy Odense dlatego, że są bogatsi od nas. Gó...o prawda, gdyby tak było, Legia nie miałby prawa wyeliminować Spartaka. Zresztą, daleko szukać? Nasze występy w PUEFA za Kasperczaka...
Popełniliśmy błędy transferowe, takie jest moje zdanie. Płacimy ciężkie kontrakty zawodnikom, którzy zawodzą w najważniejszych meczach, a do tego nie są odpowiednio zmotywowani.
|
Legia to wyjątek potwierdzający regułę. Nie chce rozwijać tego tematu, bo to forum Wisły, a nie Legii.
Odwoływanie do czasów Kasperczaka nie za bardzo ma sens, bo w obecnych realiach ekonomicznych i sportowych powtórzenie czegoś podobnego jest niemożliwe.
Ciężkie kontrakty z punktu widzenia przeciętnego Polaka, ale nie, jeśli chodzi o realia piłkarskie. Dzisiaj zawodnik na poziomie Mierzejewskiego (czyli nie jakimś tam oszałamiającym) bez problemu znajdzie zatrudnienie w klubie, który zapłaci mu 3x więcej, niż Wisła.