|
Ok.
Rozumiem, że podnieca was to, że w meczu o nic, grając w polowie trzecim składem, przegrywamy z drużyną z Częstochowy mając co najmniej kilkanaście okazji do strzelenia gola (których po prostu nie wykorzystalismy przez brak umiejetności/totalną olewkę/dzień konia bramkarzy Rakowa?
No to ja się do tej podniety nie przyłączam.
Rezultat, ktory o niczym nie świadczy. Poziom gry, który o niczym nie świadczy. W Częstochowie była fajna zabawa.
Rozumiem, że to okazja, żeby zabłysnąć na forum albo dowcipem, albo próbką analizy ustawienia czy warsztatu trenerskiego Maaskanta. Najpewniej jednak okazja, żeby wyładować w tym wszystkim swoje kompleksy.
To tylko moje zdanie, z którym nikt nie musi się zgadzać
...nie będę wchodził w dalsze dyskusje z idiotą....
|