cpc napisał(a):

"Łącznie można mówić, że w 2011 roku Polska otrzyma z UE 72,3 mld zł.
Podsumowując, koszty po stronie polskiej można podzielić na trzy grupy. Po pierwsze – koszty związane z samym uczestnictwem w UE, czyli składka unijna oraz koszty regulacji unijnych, które w 2011 roku łącznie wynoszą około 36,1 mld zł. Po drugie – koszty poniesione przez polski sektor publiczny w związku z istnieniem unijnych dotacji, czyli biurokracja oraz współfinansowanie projektów dotacyjnych wraz z obsługą kredytową, które wynoszą 41,8 mld zł. Po trzecie – koszty poniesione przez beneficjantów dotacji unijnych (m.in. firmy, samorządy, organizacje itp.), czyli koszty związane z przygotowaniem wniosków (także tych odrzuconych) oraz koszty prefinansowania i współfinansowania samych dotacji – łącznie 39,9 mld zł."
Nie jestem jakimś specjalnym fanem UE ale przedstawione powyżej wyliczenia to moim zdaniem przykład posunietej do granic absurdu złej woli. Zakładając nawet poprawność przedstawionych kwot (osobiście mam bardzo duże zastrzeżenia do szacunków w punkcie 2 i 3) to sam sposób kalkulacji plegający na odjęciu od 72,3- 36,1-41,8-39,9 to jakieś kuriozum. Troche tak jak by mówić że:
chcesz wybudować sobie dom za 100, dobry kumpel mówi że pożyczy ci 50 z czego będziesz musiał mu oddać 20 a 30 da ci w prezencie bo bardzo cię lubi. Wiadomo że musisz wyłożyć ze swojej kasy 40 (w tym powiedzmy 10 na odsetki bo musiałeś zaciągnąć kredyt) dodatkowo musiałeś wydać 10 na dokumentację techniczną, pozwolenia itp. Koniec końców stawiasz dom za 100 i teraz:
1. Wersja NCz: idziesz do kumpla i mówisz mu: Ty ch... przez twoją darowiznę straciłem 70 (20+40+10)
2. Wersja moja: idziesz do kumpla z flaszką i mówisz: jesteś zajfajny gość bo dzieki tobie mam teraz chatę za 100 a kosztowało mnie to tylko 70.