wislacki napisał(a):

Kilka lat temu bardzo kibicowałem Arsenalowi w rozgrywkach Ligi Mistrzów, pamiętny sezon 05/06, w którym to Kanonierzy doszli do finału gdzie przegrali 1:2 z Barceloną. W półfinale Anglicy spotkali się z Villarrealem - pierwszy mecz u siebie (jeszcze na Highbury) wygrany 1:0 i gorące oczekiwania na rewanż. Piszę o tym, bo pamiętam ówczesne nastroje na forach Arsenalu - niemal identyczne jakie można znaleźć tutaj dziś - w Hiszpanii upał, jedna bramka to marna zaliczka, tamtejsi fani są fanatykami, Villarreal u siebie będzie innym zespołem, itd.
Mecz ten był jednym z najbardziej dramatycznych spotkań jakie pamiętam z udziałem Arsenalu. Hiszpanie rzucili się na Kanonierów, zdominowali, dosłownie stłamsili przeciwnika od pierwszej do ostatniej minuty. Pamiętam jakie miałem spocone dłonie, pamiętam modlitwy by Lehmann obronił podyktowany w 89 minucie rzut karny, ale pamiętam też przeogromną radość po końcowym gwizdku sędziego, który obwieścił wynik 0:0.
Podobnego meczu spodziewam się jutro, wielkie nerwy i stan przedzawałowy przez 90 minut, okoliczności mogą być takie same, ale najważniejszy jest końcowy rezultat, oby i tutaj był on podobny
|
To nie zabrzmiało pozytywnie.
Też uważam,że s....iele zaatakują , bo marzy im się powtórka z Kopenhagi. Gra obronna wygląda już coraz lepiej , martwi mnie jedynie postawa Diaza , podejrzewam,że jutro może wyjść Andraż Kirm , by wspomagać Juniorka w defensywie.
Co należy zrobić gdy nie daj Boże stracimy bramkę ? Nic , po prostu dalej grać to samo , kontra tylko i wyłącznie. Konsekwencja, konsekwencja, konsekwencja.
Poza tym,liczę,że Bóg będzie z nami . Po tym co pokazali Cypryjczycy w obozie zagłady powinien ich skarcić .