Z nowej płyty Morbid zagrał trzy numery: 'Existo Vulgore', 'I Am Morbid' i 'Nevermore'. Oprócz 'I Am Morbid', który kojarzy się bardziej z poczynaniami Manowara, niż MA, to dwa świeże numery, które trafiły do setlisty są na 'Illud Divinum Insanus' najbardziej klasyczne, bez zbędnej elektroniki. Fajnie, że Morbid miał ponad godzinę na zaprezentowanie się na scenie, kiedy ogłosili ich jako support Judas Priest, to myślałem, że 50 minut to będzie maks. Nie widziałem ich nigdy wcześniej, więc nijak nie mogę ocenić 'formy' zespołu. Do mnie trafili- set (prawie) wymarzony.
Judas grali około 130 minut, nie 3 godziny, i- jak zostało wspomniane- w ich secie nie zabrakło chyba niczego. Nie jestem wielkim fanem tego zespołu, ale koncertowo to jest najwyższa półka.
Exodus- widziałem ich w ubiegłym roku w Wiedniu, gdzie mieli zdecydowanie więcej czasu na scenie. Szkoda, że postawili głównie na świeży materiał, a nie zagrali klasyków, jak'Toxic Waltz', czy 'Bonded by Blood', choć 'Strike of the Beast' i 'Then There Were None' były krótką wycieczką w piękne dla thrashu lata 80-te.
Co do flagi... Dukes chyba ją położył tak, żeby nikt się o nią nie potknął, nie podeptał- z tego co kojarzę, to widniał na niej napis 'Exodus', więc nawet, gdyby nie kojarzył barw Polski, to wiedziałby, jak czytać nazwę swojej kapeli. No i plus dla niego za świetną koszulkę.
A- Vader niestety nie zagrał 'Reign In Blood'. Zagrali 'Raining Blood'. Takich błędów nie wypada robić, Krissu. Hehe, pozdro!
PS
Saxon i Anvil siódmego grudnia w Studiu.
A tutaj singiel mojego ukochanego Masto:
http://www.youtube.com/watch?v=f3LLX...el_video_title
Niestety, rozczarował mnie.
E:
Na więcej niż sto procent jestem pewny, że zaczęli około 21:30, a skończyli na dwadzieścia minut przed północą. Zresztą nawet na rozpisce, której-ku mojemu zaskoczeniu- się trzymano, było napisane: Judas Priest 21:20 - 23:30.