PANDEM0NIUM napisał(a):

|
Szczególnie zainteresowało mnie to stwierdzenie. Odnoszę wrażenie że Basałaj pisząc kolokwialnie ściemnia...
|
Na czym opierasz tę swoją jakże rozbudowaną tezę? Stworzyłeś bilans dochodów i rozchodów, czy opierasz się na analogiach z kieszonkowym otrzymanym przez rodziców?
Klub sportowy to nie tylko budżet płacowy z FM'a, tylko masa wydatków pozornie bzdurnych, które w ogólnym bilansie są naprawdę niezwykle wysokie. I jasną sprawą jest, że wpływy z dnia meczowego oraz marne nagrody, które składały się na nasz dochód, były zbyt niskie by klub był dochodowy.