|
No nie moge...
Przed meczem: Boze, przegramy to... ; Jedziemy sie tam bronic, grac z kontry, bardzo dobrze...; Bramkowy remis biore w ciemno; Jak przegramy paroma bramkami to bedzie dobrze itp, itd...
Po wygranym meczu: beznadziejnie zagrali; dlaczego tak defensywnie i tak malo akcji do przodu; w ogole dramat bramkarz i wszyscy.
Nic to, ze wygralismy jeden z najwazniejszych meczow w ostatnich latach, na bardzo trudnym terenie, z bardzo solidna, poukladana druzyna. W koncu tu Polska, ponarzekac trzeba.. Zygac sie chce.
A prawda jest taka, ze takich spotkan na swiecie sa setki. I kazdy tylko pamieta wynik. Wisla wygrala, bo miala umiejetnosci i indywidualnosci. Bramka Meliksona nie byla przypadkowa. Gdyby nie jego przyspieszenie i technika - nie byloby jej. To w ogole pilkarz, ktory przerasta o klase tych zawodnikow. Z Ilievem bedzie podobnie.
Gdyby nie krytykowany powszechnie przed sezonem Lamey, nie byloby 1 gola. Cikos by pewnie spanikowal w takiej sytuacji, a Holender zachowal sie jak profesor.
Gra idealna nie byla, ale co z tego ? Poprawi sie z biegiem czasu. Wisla ma rezerwy w psychice, bo po strzeleniu 2 bramki, kiedy spadlo z nich napiecie, poczuli sie pewniej, odrazu gra byla inna. Wczesniej wiazala ich presja, ktorej nie do konca rozumiem, bo to nie amatorzy.
Do zmiany na pewno Diaz. Gra dokladnie taka sama padake jak za pierwszym swoim pobytem w Wisle.
|