Wyświetl pojedynczy post
WISŁAZWE
WISŁA KRAKÓW
 
 
Od: 06.2008
Skąd: Reymonta 22

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#2237
Stary 20.07.2011, 08:07
Ogryzek napisał(a):Wyświetl post
Gdyby nie bramka rykoszet to pewnie nie byłoby tyle miejsca i nie byłoby lepszej ofensywnej gry w II połowie całej Wisły. Kto wie czy nie skończyłoby się 0-0 i do ostatniej minuty nie niepokoilibyśmy się o wynik.

Żeby Tobie nie przysłoniła niecheć do Małeckiego rzeczywistego jego wkładu do gry. Owszem wiele pojedynków przegrywa, ale 2 razy wygrał pojedynek w bocznym sektorze (raz Genkov skiksował aż miło, raz sam Małecki za mocno wstrzelił piłkę, miał kila podań na wolne pole no i ten kluczowy "rykoszt"itd)

Czy sądzisz że Maaskant tolerowałby taką grę Małeckiego gdyby nie wdział pozytywów? Pewnei sam go namawia i mówi Małemu w szatni - "bierz cieżar gry na siebie, graj 1 na 1 bo poza Tobą Meliksonem i Ilievem nikt nie zrobi przewagi. I nie przejmuj się kibicami", im zawsze coś nie pasuje Tak pewnie jest w szatni. A że na 10 akcji Małecki ma 5 strat, 3 za słabe podanie 1 dobre i ale też 1 gola lu asystę... może tego oczekuje od niego Maaskant, a nie 8 asekuranckich podań do tyłu bez straty i bez tego gola
Pozwolę sobie odnieść się do ostatniego akapitu.
Może być tak jak mówisz, uważam jednak, że Małecki czasami po prostu za bardzo bierze sobie te słowa do siebie. Było parę takich momentów nie tylko wczoraj ale i w pierwszym spotkaniu, gdzie Patryk wręcz powinien dograć piłkę do lepiej ustawionego partnera niż sam, kiwać się z obrońcami, którzy zaraz podwajali przy nim krycie i zdarzało się, że traciliśmy piłkę.

Pewnie, że trzeba brać ciężar gry na siebie. Ale jeżeli jest możliwość dogrania do partnerów to się tą piłkę dogrywa.

Być może Patryk potrzebował tej bramki, aby poczuć trochę luzu i nie grać tak pod siebie. Zobaczymy jak to będzie dalej wyglądać.

Co do wymienionej przez Ciebie trójki, mam nadzieję, że dołączy niedługo Nunez
W samym sercu trybun, w jego centrum, pojawiło się w piątkowy wieczór słowo pasja. Określenie, które najdobitniej tłumaczy to dlaczego większość z nas pojawia się na Reymonta, choć nie ma wyników, działań marketingowych, czy drużyny, z którą chcielibyśmy w pełni się utożsamiać.




Kraków, 9 marca 2012.






Odpowiedz cytując