felipe napisał(a):

No niby tak, jasna sprawa, pismo wychodzące ostatecznie podpisuje ktoś "z góry". Ale w praktyce taki przypadkowy dyrektor nie orientuje się w 90% pism, które mu sie podstawia, bo od tego ma ludzi, którzy siedzą w konkretnych sprawach. Czy zatem na pewno to on odpowiada w razie gdy wyjdą jaja ? Na logikę bez sensu, ale nie znam się, a w intrnecie też jakiejś pewnej wykładni nie znalazłem.
|
Nie wiem jak wygląda dokładnie ta sprawa, ale rok temu byłem na praktykach studenckich w jednym z tarnowskich urzędów. Była tam wtedy sytuacja, że zginęło jakieś pismo (dokładnie nie wiem bo nie chcieli mi powiedzieć), było tak, że do sądu na rozprawę chodziła babeczka która napisała to pismo ( dyrektor podpisał), ale w imieniu dyrektora właśnie...