To co dzis wydzialem na boisku w Rydze to byl dramat, tragedia a od kompromitacji dzielila nas cienka granica.
Ten mecz tak naprawde od spotkan z Karabachem czy Leviadia roznil sie tylko wynikiem. Wtedy byl w......., a dzis wygralismy.
Pare rzeczy na szybko:
1. zagralismy dno przeciw cholernie slabemu przeciwnikowi. Skonto to zespol pokroju Szawli a wiemy co bylo po Szawlach.
2. MAASKANT SPI NA LAWCE. To jest moj glowny zarzut. Ja .......e nie potrafie pojac jak grajac z tak slabym przeciwnikiem, ktory ani mysli atakowac gramy na upartego jednym napastnikiem i dwoma defensywnymi pomocnikami. Normalnie polska szkola. Na upartego z jednym napastikiem, bez wzgledu na rywala, jego poziom i boiskowe wydarzenia. To kiedy my zagramy kiedykolwiek z dwojka w ataku?
3. Malecki dno. To jest zawodnik, ktory mnie u nas najbardziej w....ia (juz nie irytuje tylko w....ia). 3/4 wrzutek ze slalych fragmentow sa s.......one, notoryczne holowanie pilki i przetrzymywanie, wpieprzanie sie z pilka w najwiekszy tlok jaki jest i oczywiscie gwiazdowanie na boisku.
4. Bez Meliksona nie istniejemy.
5. Przy takiej grze w III rundzie (jesli tam dotrzemy a to wciaz nie jest presadzone) bedzie ostry w........
6. Jestesmy nieprzygotowani fizycznie!!!!! Pod koniec bylo czlapanie a przeciez mecz byl toczony w wolnym tempie.
7. Widac, ze tallinskie sparingi i gra w nich nie byla zaslona dymna. Forma do ciasta.
8. Gramy na wynik 1:0 z zespolem, ktory przez 90% czasu siedzi na wlasnej polowce. WTF

?
9. Koncowka meczu to juz stare nawyki, mamy wynik, olewka, chuja nam zrobia. I o maly wlos a nie skonczyloby sie remisem.
Jestem po prostu zniesmaczony tym meczem. Tylko wynik jakos sie broni (ale ....a tez po samoboju).