zim zum napisał(a):

|
Z całym szacunkiem, ale uważam iż "odgrzewane kotlety" nie pomogą nam w walce o LM. Ci zawodnicy mieli już swoje okazje i ich nie wykorzystali. A twierdzenie, że piłkarz im starszy tym lepszy to jakieś dziwne novum. Przykład Żurawskiego powinien niektórych czegoś nauczyć.
|
To samo pisałeś przed poprzednim powrotem Kosowskiego, czy przy omawianiu możliwości powrotu Frankowskiego do Wisły po jego powrocie z zagranicy - nic Cię to nie nauczyło? Nadal będziesz powielał dawne błędne myślenie, zamiast przyjąć do wiadomości, że się myliłeś?
Kosowski nigdy nie był w naszych polskich warunkach "zwykłym" zawodnikiem, czy piłkarskim emerytem. To postać absolutnie wyjątkowa, wyłamująca się ze wszelkich utartych schematów. Podobnie jak Frankowski.
Kamil zawsze, bez względu na aktualną formę, dawał ogromnie wiele drużynie na boisku i poza nim. "Cementował" szatnię, wnosił charakter i tą swoją niezwykle cenną pazerność, poczucie wyższości ocierające się o megalomanię, która na boisku owocowała brakiem jakichkolwiek kompromisów i skakania do gardła obojętnie jak silnemu rywalowi. Dawał drużynie nieobliczalność i poczucie własnej wartości w każdym momencie. Przy nim zawsze, obojętnie kto aktualnie był w kadrze drużyny, wszyscy grali znacznie lepiej, co najdobitniej pokazuje "runda życia Zieńczuka".
Kosowski z wielu powodów i względów zawsze był i jest dla Wisły zawodnikiem bezcennym. Nawet wchodząc tylko na kilkanaście minut, mógłby niesamowicie mocno pomóc nam w walce o LM. Przy nim nigdy nie zdarzyły się zespołowi kompromitujące wpadki w pucharach - tak działał na drużynę. Przy jego charyźmie i charakterze, przeciez on by nie zniósł, gdyby jakieś "leszcze" z Tblilisi, Lewadii, czy Karabachu, nie zarabiające nawet na pampersy, poniewierały go i jego ambicje na boisku.
Absolutnie powinien wrócić.