Baala napisał(a):

|
Sorry ale śmieszą mnie takie teksty. Łącznie może to będzie strata 0.2-0.3% bo trzeba powiedzieć że część kibiców wogóle zrezygnuje z głosowania. Teraz porównajmy skok procentowy po przejściu celebryty Arłukowicza do PO. To będzie 2-3%. Z całym szacunkiem ale to są strachy na lachy bo dla przeciętnego wyborcy ważniejszy jest show niż coś realnego.
|
GajowyDrwal napisał(a):

|
Niestety muszę się nie zgodzić. Patrząc z perspektywy polityka PO (czyli chowamy honor, grę fair głęboko do kieszenie, interesują nas jedynie słupki) zamieszanie jakie zrobił Tusk jest jak najbardziej dla jego partii korzystne.
|
emj10 napisał(a):

Hehe. Rozśmieszyło mnie to stwierdzenie. Jak dla mnie to jesteśmy na tyle małą grupą, którą można stłamsić, pozamykać i jeszcze zyskać na tym kilka punktów procentowych.
Wydawać by się mogło, że te kilkaset tysięcy ludzi coś znaczą, ale patrząc na to jak środowisko jest podzielone, w jak dużej części przyjmuje bierną postawę to na cuda nie ma co liczyć. Czy jest szansa, aby zebrać chociaż 50 do 100 tysięcy protestujących z samych kibiców? Ja śmiem wątpić.
|
Odpowiem na te zarzuty cytatem, z którym się absolutnie zgadzam:
Cytat:
|
Powiem tak - jak szacowała niegdyś sama policja, w Polsce jest około dwóch tysięcy chuliganów, szkolących się do walki – takich, którzy wiążą przemoc z piłką nożną, choć niekoniecznie jest to przemoc stadionowa. Tymczasem, jak obliczyło jedno z czasopism kibicowskich, w samych młynach, czyli sektorach najzagorzalszych kibiców – licząc od najniższych lig po Ekstraklasę - zasiada w Polsce około 150 tysięcy ludzi. Do tego dodajmy ich znajomych, młodzieżową pocztę pantoflową, smsy, Youtube’a, fora internetowe… W tym momencie kibice stają się poważną siłą. To siła, która najczęściej nie ma jednoznacznych poglądów politycznych, choć w pewnym stopniu zależy to od regionu, klubu, itd. Trudno sobie wyobrazić, by ci wszyscy ludzie głosowali na jedną partię. Można natomiast wyobrazić sobie sytuację, w której wszyscy będą głosowali przeciwko jednej partii.
|
+ wypowiedz Wiśniewskiego z SKLW dla Polityki (w ramach przebicia do mainstreamu ze swoimi racjami), że dla nas 50 tysięcy plakatów z opcją "kto nie skacze ten za Tuskiem" to pestka.
Damy rade
