RAF napisał(a):

Samolot opadal z predkoscia 9 mertow na sekunde a powinien 3 do 4 metrow na sekunde
|
Pytanie - dlaczego?
Cytat:
|
Drugie, Protasiuk sam mowi ze jak nie uda sie wyladowac to odejda w automacie (poprzez wcisniecie przyciska "uchod" czyli odejscie). Wg pilotow, autopilot powienien byc wylaczony na 100 metrach, i nie da sie odejsc w automacie na lotnisku ktory nie ma systemu ILS.
|
Eksperyment na drugim Tupolewie wykazał, że da się i nie stanowi to problemu.
Cytat:
|
Do tego nalezy dodac i skorygowac (wielu Was blednie powtarza). Oni nie byli na 100 metrach jak pada komenda Protasiuka odchodzimy (potem komende ta powtarza mjr. Grzywna na wysokosci 80 metrow). Oni byli znacznie nizej, okolo 60 metrow, im sie wydawalo ze sa na 100 metrach. Nastepnie musimy wziasc pod uwage ze nawet przy prawidlowej predkosci opadania, czy prawidlowym odejsciu recznym czy w automacie samolot potrzebuje czasu (paru sekund) aby odejsc na drugi krag. Stad, w mojej opinii, brak nerwowych reakcji w kokpicie. Oni mysleli ze wszystko jest w porzadku. A jak zorientowali sie ze sa za nisko (ten slynny ryk silnikow) to bylo juz za pozno. Czyli reasumujac: byli nizej niz mysleli, opadali szybciej niz powinni, probowali odejsc na drugi krag w sposob w jaki odejsc nie powinni. Te trzy rzeczy na moj rozum spowodowaly ze stalo sie to co sie stalo. Ale, jak mowie, to tylko moje przemyslenia oparte na wiadomosciach zebranych w ciagu tego roku.
|
Ok. Dołóżmy problem z nieprawidłowym określeniem wysokości, na jakiej znajduje się samolot. Potwierdzasz tak czy inaczej teorię, że piloci chcieli odejść, czyli o jakimś lądowaniu za wszelką cenę nie ma mowy i to jest zupełnie jasne.
Cytat:
|
Moglbys mi wyjasnic jedna rzecz: czym sie rozni ladowanie od probnego podejscia do ladowania? Albo inaczej, czym sie rozni chec wyladowania i zwiazane z tym czynnosci a chec probnego podejscie do ladowania i zwiazane z tym czynnosci wykonywane przez pilota? Moze jestem laikiem, ale jak dla mnie wszystko przebiega dokladnie tak samo. Jedna roznica jest taka ze jak na wysokosci decycji pilot nie widzi ziemi to odchodzi (probne podejscie) albo laduje (i wtedy mowimy ze ladowal?) Czyli do wysokosci decyzji nie ma zadnej roznicy miedzy tymi dwoma czynnosciami (ladowanie, probne podejscie).
|
Gdy mamy podejście do lądowania, to można jeszcze bez problemu zadecydować, czy lądujemy czy rezygnujemy bez żadnych konsekwencji. Dla Smoleńska wysokość decyzji wynosi 100 metrów. Gdy piloci zdecydują się świadomie zejść poniżej tej granicy, to można założyć, że rozpoczęli procedurę lądowania. Wtedy już nie można zagwarantować, że uda się lądowanie bezpiecznie przerwać w razie komplikacji. Skoro komenda odejścia padła, gdy piloci uważali, że byli na wysokości decyzji, to procedura lądowania z pewnością się nie zaczęła.
Cytat:
|
Dalej, jezeli mjr. Protasiuk wypuscil podwozie, sterardesa zakomunikowala ze samolot jest gotowy do ladowania, wreszcie sam kapitan komunikuje ze zrobia probne podejscie a jak sie nie uda to odejda na drugi krag, to o co chodzi? Bral pod uwage ladowanie czy nie? Mial zamiar ladowac czy nie? Zaraz pewnie ktos mi powie ze w ciagu 2 sekund nie mozna przygotowac pokladu do ladowania, ale czy mozemy wykluczyc na 100% ze podejmujac te wszyskie czynnosci kapitan chcial wyladowac?
|
Dokładnie to Ci powiem. W ciągu 2 sekund nie mozna przygotowac pokladu do lądowania. Piloci na pewno dopuszczali możliwość, że jeśli warunki będą sprzyjające, to wylądują, więc przygotowali wszystko na tę okoliczność i nie widzę w tym zupełnie nic dziwnego.
Cytat:
|
Tylko zawiodl czlowiek (zle przyrzady pomiaru wysokosci). Dalej, padla tutaj teoria o helu ktory mial powodowac szybsze opadania samolotu. Sluchaliscie nagran z kokpitu. Jezeli samolot opadalby szybciej niz powinien (albo szybciej niz sadzili piloci) to nie uslyszelibysmy jakiejs reakcji od zalogi? Przeciez tam por. Zietek bardzo spokojnie odczytuje wysokosc samolotu, nie ma mowy o nerwach czy zaniepokojeniu. Dalej, zauwazcie ze por. Zietek w odstepie paru sekund odczytuje ta sama wysokosc: 100 metrow. Nikomu z zalogi nie dalo to do myslenia?
|
I tu mamy właśnie klucz do rozwiązania całej sprawy, o czym już mówiłem. Czy piloci nie wiedzieli, że opadają? Gdyby przyrządy to pokazywały, to w kabinie było kilka osób. Ktoś musiałby zwrócić uwagę. Nie wiemy tu prawie nic.
FraMat napisał(a):

Moim zdaniem to bzdura.
Dlaczego?
W stenogramach masz zapis gdy pilot potwierdza, że klapy i podwozie zostały wysunięte.
To świadczy o decyzji na lądowanie.
Lecz nie dlatego, jakoby chciał tego Kaczynski.
Najprawdopodbniej dlatego, ze wieża meldowała nieustannie: na scieżce i na kursie
|
Tak jak napisałem wyżej. Nie jestem specjalistą od lotnictwa, tak samo jak ktokolwiek z nas, ale wydaje mi się, że bez sensu byłoby odkładanie tego typu czynności na ostatnią chwilę. Klapę zawsze można zamknąć, koła wsunąć z powrotem, a w razie decyzji o lądowaniu nie trzeba się już tym zajmować i można się skupić na posadzeniu maszyny na lotnisku.