Ogryzek napisał(a):

A poza tym ładnym utrzymywaniem się przy piłce rodem z "innej ligi", ile wrzucił piłek prostopadłych "genialnie czujący taktykę Maaskanta" Jirsak, albo iinny środkowy pomocnik? Ile było podań z pierwszej piłki, ile wrzutek za obrońców? Było ładne klepanie klepanie i mnóstwo jałowych dośrodkowań kompletnie nic nie dających.
Powiem tak, im brzydziej gramy dla oka tym więcej punktów zdobywamy. Wyjątkiem jest mecz z Bełchatowem, no ale tam mieliśmy swojego szpiega (Sapelę który piłkę między nogami przepuścił). Jak gramy przeciętnie jak z Widzewem, są 3 punkty. Jak odpierdalamy "Barcelonę" że tak powiem, wielki badziew. Przecież My nie mieliśmy żadnej setki pod bramką Śląska! A tu czytam farmazony o pięknej grze. Zejdźmy na ziemię. Barcelona owszem klepie tak piłkę, ale potrafi w odpowiednim momencie przyspieszyć, zmienić tempo gry itd. My tylko klep, klep, klep.... i dośrodkowanie do nikogo.
|
Nie odrazu Rzym zbudowano. Troche cierpliwosci. Wg Ciebie to jak niby mielismy zagrac? Trzeba bylo w ataku pozycyjnym odrabiac straty, a nie bawic sie w kontry bo Slask ani myslal atakowac nas. Na kontry nie doczekalibysmy sie do konca meczu. a 100% sytuacji nie było bo... patrz slabosc1 i pech1
Poza tym przegralismy bo mielismy dwa pechy i jedna słabosc.
pech1: kontuzja Genkova
pech2: samobój
słabosc1: dramatyczna roznica miedzy w jakoscia gry podstawowego składu, a rezerwowymi.